Jenoféva Boková i Chvilky czyli z toksycznej strony świata

Film Chvilky
0

Jenovéfa Boková podczas ceremonii Czeskich Lwów miała kilkoro konkurentek, acz rola żadnej nie miała chyba tej rangi. Zuzana Bydžovská mi umknęła przez daleko idącą rezerwę do czeskich filmowych powrotów do końca lat sześćdziesiątych. Dalej była zbierająca coraz lepsze recenzje aktorka z Divadla Husa na provázkuSimona Zmrzlá. Potem już jednak brak filmowego ognia tak w formacie roli, jak i w samym filmie.

Zresztą mając za sobą Chvilky Beaty Parkanové, zaryzykowałbym w zakładach bukmacherskich Czeskiego Lwa konkretnie dla Jenovéfy Bokové nie znając i konkurentów. Jury lubi chyba ten układ filmu z wątkiem osobistym tak bezwzględnie skupiającym na sobie.  Chvilky to prosty format, proste środki i jedno emocjonalne centrum – Jenoféva Boková.

Jej Anežka fascynuje przeciętnością lokalizowaną tuż nad granicą bezgranicznego bólu, błądzi w nim, dotyka i nic. Mówi niewiele, odbija się w zero-jedynkowych ramach rodzinnych kontaktów nie podejmując żadnych prób. Gdzieś wydobędzie się z niej bezbronny krzyk, gdzieś daje się ranić, i choć nikt zapewne tego nie zaplanuje, nie ma to znaczenia. Ci jednak którzy nie planują, mają sporo nieuświadomionych oczekiwań, a ona…. znosi tę udrękę szeregu masek i nigdy nie odmawia. Trochę damsko-męskiej przyjemności, żadnych złudzeń i pozorny spokój na wieki nie opuszcza swoich ram. Wiejski pejzaż, słońce wlewające nadzieję, ojciec, babcia, i te niemądre uwagi które wszyscy znamy.

Jenoféva Boková zagrała dojrzale, przedstawiła wizerunek bólu w kinematografii dość bagatelizowany. To ból z pogranicza toksycznych światów, zbyt cichy by zwracać uwagę, zbyt jednak ważny by go zignorować. Cierpimy przez nią, budzi w nas gniew, bezbłędnie odgadujemy prostą fabularną linię i zaglądamy dalej w Chvilky. Tam przełomu niestety nie będzie.

Zapraszamy też do przeczytania recenzji filmowo-książkowego tandemu Grandhotel,   telewizyjnego skarbu czeskiej telewizji o największej tragedii górniczej w tym kraju Dukla 61,  czy obrazu Jana Hřebejka który nie przestaje mnie zachwycać, czyli filmu Učitelka. Niefilmowo zapraszamy również do czeskiego dizajnu, oraz o tym jak wybrać się tam gdzie diabeł mówi dobranoc, czyli Hvozdnický expres.

Photo © CinemArt

Dodaj komentarz