Vybíjená czyli gniot po czesku

Petr Nikolaev
0

Vybíjená czyli gniot po czesku.

Każdemu reżyserowi zdarzy się popełnić kiepski film, czy serial. Czasy też nie idą w parze z wielkością, a jak już się taki pojawi, nakręci niezły film, a my zapamiętamy go na długo, zaraz przyjdzie wymuszony telewizyjny gniot. Z czegoś trzeba żyć, z czegoś trzeba spłacać hipotekę, truizm.  Tu jednak rozpiętość, licząc od gniota do niezłej produkcji jest tak wielka, że gdy przejrzałem sobie cały spis dokonań owego reżysera, przecierałem oczy ze zdumienia. Bo jak do cholery, i to w jednej głowie, pomieścić Lidice, Příběh kmotra, niezłą adaptację Cudownych lat pod psem(Báječná letá pod psa), telewizyjne średniaki, Atentát i Vinaři, a na koniec przełknąć tę gorzką pigułkę i nakręcić Inspektora Maxa, serial o ekcentrycznym słowackim głupku w tandetnych kraciastych marynarkach.

Wszystko to zdarzyło się w głowie Petra Nikolaeva i chyba jest to, tylko i aż, signum temporis czeskiej kinematografii. Zresztą to też właściwość Czech, że reżyserzy dzielą między siebie odcinki różnych seriali prawdopodobnie stanowiących dla nich zawodowe ”zapchajdziury”. Skoro Jan Hřebejk popełnił Aż po uszy(Až po uši), a Bohdan Sláma Život a doba soudce A.K. praktyka ta dosięga jak widać wszystkich.

Wszystko to niby usprawiedliwia drogę twórczą reżysera, który świadomie musi zanotować estetyczno-twórczy zjazd, by potem znów dokonać artystycznego odbicia. W przypadku filmu Vybíjená  nie znamy roli jaką sobie przypisał Petr Nikolaev. Wiemy jedynie, że dobrodziejstwo inwentarza zakładało kiepską książkę Michala Viewegha, zapewne równie kiepski scenariusz, Simone Babčakovą z Dejvického Divadla, jedyną w tym gronie niezłą aktorkę, ograniczone interiery, i siebie, zdolnego reżysera.

No i jako że katastrofalne zmienne nie mogą niczego rzetelnego urodzić, nie uczyni tego i głowa reżysera.  Wyszedł obraz nie trzymający się kupy, chaotyczny, a w tym pełen tak wielu nieścisłości, że trudno brać to wszystko poważnie. Zacznijmy od samego Viewegha i jego prania po raz enty egzystencjalno-seksualnych jestestw na sposób babski, co zwyczajnie męczy. Któraś pięciolatka maturalna, trzech głównych bohaterów, parę silących się niby to zabawnych scen-klisz, gadające głowy z których nie zrodzi się żadna treść, jakieś młodzieńcze traumy odżywające po latach. Trudno poszukiwać tu sensu. Retrospekcje długonosej klasowej brzyduli, zasadniczo nie tak znowu brzydkiej, rzuty różnych, bardziej czy mniej traumatycznych scen, blond piękność i nierozwikłana zagadka zbliżenia z nauczycielem i wychowawcą. Raz widzę klasowe pijaństwo, drugi poważną męską rozmowę spod znaku spożytych znacznych ilości alkoholu. Gdzieś dalej chórek bab, gejowska tajemnica, mgła nad jeziorem. Nie wiem jakie poczucie ma reżyser, gdy owo ” dzieło” zostało już skrojone przez montażystę, nie wiem również, czy merkantylność dopuszcza aż taką ingerencję w czyjś talent, ale Pan Petr Nikolaev prawdopodobnie po obrazie Vybíjená parę głębszych musiał w siebie wlać.

Zapraszam też do przeczytania recenzji Pelíšek, czy Pupendo, dowodów na to że dobrzy reżyserzy kręcą też dobre filmy.

Może też o Jiřím Bartošce, czyli czeskim Seanie Connerym.

Photo © Falcon

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *