Učitelka czyli bezapelacyjnie arcydzieło Hřebejka

2

Učitelka to bez dwóch zdań  arcydzieło, sam Jan Hřebejk zaś to reżyser bardzo twórczy i patrząc po dotychczasowych obrazach rzadko zdarza się, by nakręcenie kolejnego znakomitego filmu zabrało mu więcej niż dwa lata. Tym razem mistrz Hřebejk po świetnym Po ślubie(Líbánky) potrzebował trzech lat. W międzyczasie zdarzył mu się film Zákazáné uvolnění i dwie produkcje telewizyjne, które ja określam często jako produkcje pod tytułem ”musiałem synowi kupić nowe auto”.

I mimo, że nie był to czas posuchy twórczej, bo Hřebejk w końcu nawet w obrazach nie przystających do jego aspiracji i talentu odciska swój ślad, do drugich Pelíšek te tytuły aspirować nie będą. Jednocześnie po okresie, gdy musieliśmy uzbroić się w cierpliwość wystrzelił prawdziwą psychologiczną petardą, dramatem o bezpretensjonalnym tytule Nauczycielka (Učitelka).

Podobnie też jak w przeszłości, gdy mieliśmy do czynienia z najlepszym Hřebejkiem, autorem scenariusza opartego zresztą na prawdziwej historii jest Petr Jarchovský. I starcza ledwie kilka chwil i parę ujęć, by móc poczuć ducha filmu, w czym poza sztuką operatorską udział bierze zupełnie niezwykła muzyka Michala Novinskiego.

Mamy rok 84, bratysławską szkołę i przekraczającą jej progi zupełnie nową nauczycielkę rosyjskiego, osobę o miłej powierzchowności i budzącą jak najlepsze odczucia. Rozpoczyna się pierwsza lekcja, uczniowie się przedstawiają i na wyraźną prośbę towarzyszki Márii Drazdechovej podają informacje o tym, czym zawodowo zajmują się ich rodzice. Pytanie o status zawodowy rodziców kryjące pewną niepozorność i w istocie dosyć kuriozalne, ma być jednak zaczynem grozy zamkniętego układu, mogącego zdarzyć się w każdym innym miejscu na mapie Czechosłowacji, a jej mutacje możemy tworzyć bez wysiłku.  Towarzysz Generał, oficer StB(odpowiednik polskiej Służby Bezpieczeństwa), towarzysz ordynator. Zresztą uniwersalizm fabuły bardzo oszczędznie i miarowo suflowany przez scenarzystę i reżysera, jest największą zaletą tego obrazu. Sprytna, bardzo precyzyjna w emocjonalnych rozgrywkach, miejscami też histeryczna Drazdechová, swój plan stworzenia pozornie nie będącej dla nikogo krzywdą iluzji realizuje w sposób bardzo przemyślany. Są rodzice i przysługi, dzieciaki o porozrywanych sumieniach, będące pośrednikami procederu, i w tle nikczemność złego człowieka czyniącego krzywdę tym, którzy się z tego układu wyłamią.

Učitelka odbywa się to w dwóch równoległych planach, spotkania z rodzicami zorganizowanego przez zaalarmowaną dyrektor szkoły, jak  i chaotycznych segmentów z życia rodziców, gdy reżyser dotyka chwili w której rodzi się myśl wyłamania  z kolektywnej manipulacji. Wszystko się waży, zmienia, dorasta w uczestnikach, a my w tym bardzo intensywnie bierzemy udział. Manipulacja pozostaje nieustraszona, szuka szybkiej ucieczki w świat dobrze sprawdzonych schematów i moralnej kolaboracji, ma różne twarze, i jak pokazuje koniec filmu, bardzo łatwo się replikuje do nowych warunków. Zjawiskowe aktorstwo Zuzany Maurerý, nieznany mi dotąd z takiego aktorstwa Martin Havelka, kapitalne aktorskie popisy dzieciaków, nieodstające epizody Ondřeja Malého i Attily Mokoša  to już jedynie garść faktów, tak na koniec. Mam również poczucie, że widziałem arcydzieło, film, który biografowie Jana Hřebejka będą wymieniali jako jeden z najznakomitszych w jego karierze. Wielkie chapeau bas.

Zapraszam też po garść ciekawostek z planu filmu Učitelka, Boso po ściernisku(Po strništi bos) czyli Jan Svěrák z dużą pomocą ojca, Czeski błąd(Kawasakiho růže) czyli o lustracji po czesku, Czyli Czesi też mają swojego Seana Connery’ego, oraz Czyli czescy Rolling Stones.

Photo © A-Company CZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *