Restaurace u Vávry czyli czeska pijalnia z aspiracjami

Restaurace u Vávry
0

Honza Dědek w swoim autorskim 7 pádů, gdy tylko na kanapie pojawił się u niego Jaromír Nohavica, dość srogo razu pewnego potraktował Český Těšín. Ma to w sobie oczywiście założenie czeskiego “grubiaństwa“, przy którym nie oszczędzamy nikogo, ale tu chyba poszło to za daleko. Historycznie piastowskie miasto oczywiście pozostało polskie, a czeski lewy brzeg Olzy z dziewiętnastowieczną secesją, będący w istocie cieszyńskim przedmieściem, nigdy nie nadgonił polskiego kolegi- to owszem. Ja osobiście jednak Český Těšín z ładnymi bulwarami i sporą dawką modernizmu, poprzecinany Wietnamczykami i tandetnymi neonami nadal bardzo lubię.

Český Těšín stoi też mocno kulinarnie i łączy – jak na czeskie marne standardy – całkiem bogatą sieć restauracji z cenami trzymającymi się rzeczywistości. W końcu miasto Walburgi Fójcikowej swoje tradycje powinno zachować. Tym razem naszą ciekawość przykuła zbierająca niezłe recenzje Restaurace u Vávry. Trafić tam nietrudno, bo Most Przyjaźni zaprowadzi Was samochodem prosto pod ich drzwi, zaraz za pierwszym zakrętem poprzedzonym nakazem w prawo.

Restaurace u Vávry leje Pilznera z tanku. Niby to cały czas koncerniak dbający należycie o čepování, a całość to sposób na wyjście z klinczu małych browarów, dobijających w Czechach do pięciuset, ale każdy z tej walki coś dla siebie zawsze wyniesie. Piszący te słowa, za kółkiem tym razem, nic o piwie więc nie będzie.

Wystrój samej knajpy to czeska klasa średnia wyższa, bez zielonych obrusów i z szeregiem prób, by było i dla oka. Dół zdecydowanie lepiej, bo cegła, stylizowane drewno i ławy tworzące fajne piwne skojarzenia. Góra z antresolą już się nie powiodła, aczkolwiek potrafię docenić wysiłki. Ze starych czeskich akcentów pozostała nieśmiertelna bramka w męskich pisuarach.

Zatrzymując się przy obsłudze, widać coś ekstra w stosunku do czeskiego przepalonego olejem spojrzenia zmęczonej kelnerki. Tu panował uśmiech, co zapisujemy właścicielom szynku po stronie plusów.

Z zup skosztowaliśmy Hovězí vývar s masem, czyli przegląd kuchni. Tam gdzie można na coś liczyć, przeważnie bywa smaczny. Tu był ładnie podany i aromatyczny. Z drugich dań Carbonara na makaronie spaghetti do którego jest kilka zastrzeżeń. Wyszło dosyć mdło i bez wyrazu. Dalej był Hovězí guláš s bramborákem a houskovým knedlíkem. Tu było już lepiej. Knedlík był wprawdzie kupiony, ale całość wysoko ponad czeską średnią. Mięso smaczne, z prażoną cebulką, oraz papryczką z wierzchu. Dalej dwie sztuki mocno doprawionych placków, całość więc tworzyła bardzo gustowną całość. Do tego jeszcze kuřecí stripsy a bramborové hranolky w wersji dla dzieci. Całość budząca miłe skojarzenia i z dbałością o stronę estetyczną, na dodatek świeżo. Do picia vánoční punč w blaszanym kubku.

Dla nas Restaurace u Vávry miło nas zaskoczyła. Gdy wliczyć miłe interiery, obsługę i smak, wychodzi mocna czwórka z aspiracjami. Dodatkowo budzi uznanie uczciwy stosunek jakość-cena-wielkość i próby, by z lokalu coś jeszcze wycisnąć. Jest dół w stylu pijalni, sporo estetycznych detali, mających dać wrażenie spójności, co sobie cenimy. Pozostają też ”ramy czeskiego gustu”, w nas wzbudzające sporo obiekcji, acz niech będzie, że to ich specyfika. Po prostu rzadko im wychodzi, a że tu nie można powiedzieć, że nie wyszło, więc może jednak wyszło. My z czystym sumieniem polecamy-nie zawiedziecie się.

Z innych wpisów polecamy: Pod zeleným dubem czyli polsko-czesko-śląski lokal prawie doskonały, Hospoda w Katowicach czyli czeska klasa ekonomiczna, Máslove sušenky czyli świąteczne czeskie kruche ciasteczka, Browar Ossegg czyli dwunastka w wymarzonej cenie i konfiguracji, oraz Restaurace Severka i Dycky Most czyli czeski odpał na całego.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz