Browar Trzy Korony czyli polska pazerność, a sprawa czeska

Piwo Trzy Korony
4

Ponieważ zaniosło Nas chwilowo na wschód Polski, a każdy rejon to jednak sposobność, by skosztować lokalnego piwa, padło na puławskie Trzy Korony. Na stronie można dostrzec jakąś wzmiankę o XVI-wiecznym Bawarskim Prawie Czystości, że warzone tradycyjnie, zacieranie, filtracja zacieru, jak więc się nie wybrać i nie skosztować.

Do tego cenię sobie sytuację, gdy koncerniaki czują oddech małych browarów, więc ostatecznie tych parę dzięgów z własnej kieszeni można sypnąć. W końcu to zawsze klin w życie Kompanii piwowarskich, gdzie z jakością już pożegnano się dawno, a ”piwne rarytasy” w rodzaju Carlsberga może z czystym sumieniem wylać nie tylko doświadczony piwosz.

Dodatkowo pikanterii dodało parę zupełnie ogólnych zestawień rodem z Czech. Bo piwo ma tam nie tylko schlebiać pikującym gustom czeskich brzucholi, ale też nie nadwątlać niepotrzebnie ich kieszeni. To ma być prosty trunek, pijany często po wyjściu za najbliższy róg kamienicy, często w sporych ilościach. Jedni poszli w kierunku półtoralitrowych sklepowych plastików, inni wybierają z przeciętnej stawki kilku koncerniaków i paru prywatnych, jak Svijany i Bernard. Już o tym pisałem, żadne to Himalaje, choć kilka plusów względem polskiego sąsiada bym zauważył. Czesi nadal mieszczą się w medianie 30Kč dla lanego i kilkunastu w butelce. Ale i oni wobec tytoniowych ograniczeń musieli zacząć szukać nowych możliwości. Wykształcenie, duże miasta zawsze będą się snobować, a skoro tak, własne lokalne piwo kusi.

Czesi obecnie mają 390 minibrowarów, co wliczając to w ogólną liczbę 435, całkiem sporo. Często to tylko restauracje, gospody, gdzie pijemy lane, bądź bierzemy w ”półtoralitrowy plastik” i pędzimy przed telewizor. Tendencja tak czy inaczej cieszy, a zważywszy ich ceny względem polskich odpowiedników, zaczynamy się robić podejrzliwi. Plastik nie jest moim bohaterem romansu, ale skoro za półtora litra piwa niefiltrowanego, niepasteryzowanego i z krótką datą ważności płacę między 70 a 100 Kč coś nad Wisłą nie gra.

Znany blogger i piwny specjalista Tomasz Kopyra wylicza, że z ceny rzemieślniczych nie da się zejść. Nie idzie o składniki, warzenie, a o tych paru chcących wyciągnąć swoje przed ustawieniem piwka ze zgrabną etykietką w Tesco, tudzież Auchan. Przyjmuje te argumenty. Rozumiem 23% Vat, wysokie koszty pracy w Polsce etc. Ale co z rozlewanym na miejscu w jednej z drugą knajpie? U Komárků w Rohovie, Restaurace ovečka w Karvinie, Řemeslný pivovar Morava we Frýdku-Místku, wszędzie dostaję ”rzetelne piwo” z własnego warzenia, oglądam całą piwną instalację i wychodzę nieoskubany do reszty.

Potem jestem w Puławach, ściana wschodnia, usługi z zasady na trochę niższym poziomie i wpadam do browaru i restauracji Trzy Korony imitujących lepiej lub gorzej pruską zabudowę. A tam cztery czy pięć kwok z entuzjazmem wobec klienta na poziomie nanotechnologii podaje mi kartę. Chcę w butelce licząc na świeży ”oryginał” z krótką ważnością, bo z ceną się już pogodziłem, 9 złotych za lane i warzone na miejscu. Dostaję ”butelkowego produkcyjniaka” przeznaczonego na sklepową półkę. Łącznie piw mają bodaj pięć, górna i dolna fermentacja, standardowo.

Kupuję z ciekawości dwie butelkowe Trzy Korony, Jantar Ale i Bursztynowe, piwo jakieś tam, gorzej niesmak, że po raz kolejny ktoś mnie robi w trąbę. Bo mogę zrozumieć całą ogólnokrajową logistykę, duże sieci, ale nie znoszę polskiej pazerności. Czesi bywają obcesowi, aroganccy, szowinistyczni, nie zawsze też pałają do nas sympatią, ale w kategorii warzone na miejscu piwo za przystępną cenę biją nas na głowę. A powód jest prosty. Są w codziennym życiu skromniejsi, nie potrzebują knajp-góralskich imitacji, dachu nie muszą kryć strzechą, a w kibelku może dożywać swych dni stara kostka do pisuaru. Można się czepiać, wyśmiewać gustowność miejsca, fiolety, szpetne lamperię i elewacyjne pastelozy. Na koniec na piwo stać każdego.

Jeszcze mały epilog. Wielokrotnie zarejestrowana scena. Jedna z sieci, bogate piwne regały po dwóch stronach, wpada gość, pewnie się urwał żonie na zakupach, bierze jedną z drugą butelczynę do ręki, czyta etykietki, chwilę to trwa. Potem odkłada i zmyka kupić telewizyjnego czteropaka. Polsko – jesteś pazerna i bezwstydna już nie pierwszy raz.

Z innych kulinarno-piwnych tekstów polecamy Pod zeleným dubem czyli polsko-czesko-śląski lokal prawie doskonałyHospoda w Katowicach czyli czeska klasa ekonomiczna, Browar Radegast czyli blisko, z degustacją i w jeden dzieńMity czeskiego piwa czyli nie tak znowu doskonale, oraz Czeskie piwo czyli czeskie piwo.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *