Rozmarné slavnosti Ostravice 2018 czyli Ostrawa się bawi

Ostravica 2018
2

Rozmarné slavnosti  Ostravice odbyły się już trzeci raz. Imprezę odkryliśmy w tym roku i już  świeżo po możemy zapewnić, że było warto. Cała zabawa zaczęła się koło godziny 14, sporo z tego, co towarzyszy tego typu imprezom, langoš, bramborak, brambůrky, kafčo, limonáda. Był też pivovárek Morava, co mnie akurat nastraja negatywnie, bo to trochę signum temporis i tego jak można szybko  rozmienić się na drobne, zanim jeszcze nastanie coś pozytywnego.

Bańki Ostravice

Niby mały browar, z niefiltrowanym i niepasteryzowanym piwem dolnej fermentacji, czyli po prostu ležák, i pewnie jakieś tam ambicje. I jak się ta historia kończy? Na fali popularności piw rzemieślniczych popełniamy ten błąd i jedziemy do tego niezwykle urokliwego (sic!) Frýdka-Místka, by wejść do ich firmowego lokalu, będącego krzyżówką boksu dla koni i PRL-owskiej boazerii, gdzieś z okolic lat osiemdziesiątych, by zakupić piwo rzemieślnicze w półtoralitrowej plastikowej butelce. W samej Ostrawie Morave lali do plastiku, i cała idea, by nie dorzucać na rynek kolejnego koncerniaka spala na panewce, zanim na dobre się rozkręca. Skądinąd spośród kilku innych browarów rzemieślniczych Kraju morawsko-śląskiego schemat jest podobny.

Jak zaś rozkręcała się sama impreza? Dwójka młodocianych konferansjerów z Radio Helax 937, Tobi a Lowa. prześcigała się w prędkości nadawania na granicy białej kreski i białej kreski. Bywało to zabawne, bywało że nie. Ludzie korzystali z fastfoodowych atrakcji, ktoś animował dzieciaki, w pobliżu zorganizowany ”dziecięcy kącik” z bańkami, nartami, hula hop i resztą, co zagra zawsze i nigdy się nie zużywa. Jednak elementem dla mnie wyjechanym był pomost z pontonów po którym mogliśmy się poruszać z jednej na drugą stronę Ostravicy.

Pontonowy most

My się nie nudziliśmy, kiszkom marsza grać nie pozwoliliśmy, a o 15 punktualnie stawiliśmy się do podziwiania tych wyczesanych jednostek pływających. Zaczynały u zbiegu Ostravicy i Lučiny, a zadaniem było przepłynąć bez wtopy aż pod most Sikory. Biorąc pod uwagę pomysłowość konstruktorów tych ustrojstw i trudności logistyczne, zadanie nie takie oczywiste. A z czego zrobione były te ”plavidla”? Europaleta, styropian, gumowy ponton, konik na biegunach, totem, maska prezydenta Zemana, czyli anarchia w najpiękniejszej postaci. Niech zresztą za dowód trudów starczą perypetie jednej z uczestniczących ekip, która chcąc sprawdzić swoją pływającą karuzele wcześniej poddała ją testowi koło zapory w Brušperku. Raz dwa podjechały  chłopaki z ekipy pomáhat a chránit i wlepiły im mandat. Sam spływ był dla mnie osobiście rewelacyjny, Indianie, pingwiny, Lord Vader, uchodźcy, karuzela, i sporo innych. Aplauz może nie przypominał tych stadionowych, ale ludzie się świetnie bawili. , a przytyki do Pana prezydenta Zemana w kierunku Becherovki to tylko kolejny dowów, że Czesi śmieją się z wszystkich i wszystkiego. Po wszystkim nastąpił werdykt, wygrały pingwiny, potem chyba karuzela, i trzecia, dla mnie chyba najbardziej odjechana ekipa zza światów z półtruchłem w kole za sobą i sporo liczbą trupich czaszek i elementów ”straszących” nie z tego świata.

tučňáci

Pływające dzieciuchodźcy

Potem zaczęło się punkowe granie, my już musieliśmy się zwijać, choć impreza jeszcze trwała w najlepsze. Rozmarné slavnosti  Ostravice gorąco polecamy, dojazd jest banalnie prosty, a samo miejsce, bulwary, most Miloše Sýkory, czy pobliskie Komenského sady, to kolejny przyczynek do dyskusji, czy aby ta Ostrawa naprawdę nie ma klimatu?

Zapraszamy też do przeczytania relacji z Browaru Radegast, czy Karwińskiego Frysztatu. Zawsze pozostaje też niezastąpiony Ota Pavel i Jak Tata przemierzał Afrykę, czy bardzo kafkowskie Świnki morskie Ludvíka Vaculíka.

Photo © czechypopolsku.pl

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *