Všichni žijem’ v blázinci : současnost očima psychiatra Radkina Honzáka czyli dwieście stron przepysznej erudycji

Všichni žijem' v blázinci

Radkin Honzák psychiatrą jest już górą pięćdziesiąt lat. Na tym jednak się nie kończy. Dziś to już przede wszystkim uroczy starszy pan, za którym przemawiają nie tylko wiek, ale niebywała erudycja i konceptualizacyjna umiejętność łącząca współczesną popkulturę z treściami, nad którymi owa popkultura w innych okolicznościach by się nawet nie pochyliła. Dalej do życiorysu podrzucamy jeszcze katolicyzm i słabość do chrześcijanina wschodu, Anthony de Mello i wyrasta nam osobowość tyleż wybitna, co nietuzinkowa.

Všichni žijem’ v blázinci : současnost očima psychiatra to kipiący erudycją wywiad-rzeka pełen nie dającego się przecenić półwiecza doświadczeń naszego bohatera. Należy tu nadmienić, że prowadząca wywiad Renata Červenková skromnością i dziennikarskim refleksem też dorzuca swoje. Szczęśliwie bowiem postanawia nie powielać idei “egzaltowanego valium“ Terezy Kostokové, a Radkina Honzáka, erudycyjnego samograja zbytecznie nie blokuje. Zresztą jeszcze w przedmowie pokora każe jej dostrzec, że nie w ciemię bity interlokutor niewiele ponad siebie potrzebuje, a cytaty, daty i nazwiska można brać “na gębę“, bez żadnej dodatkowej kwerendy.

Všichni žijem’ v blázinci : současnost očima psychiatra to dziewięć smakomitych rozdziałów i pomimo że, nie wszystkie muszą równie mocno inspirować do przemyśleń – mamy w końcu do czynienia z psychiatrą – jako całość budzą wielki szacunek.

I tak wyrywek z pierwszego. Największy pacjencki gaduła nie przekroczy ponoć dwóch i pół minuty ciągłego paplania. Tego jednak nie przeżyje lekarz przez co relacja pacjent-doktor zostaje pogrzebana. Rezultat w postaci szwajcarskiego sera złożonego z tego, czego nie słyszymy, chcemy tudzież nie chcemy słyszeć, późniejsza diagnoza i dalsza gra niewiadomych, stwarzają wrażenie totalnej improwizacji.

Poźniej idzie ”defekt psychiatrii” z jej psychosomatycznością , gdy emocje, aspiracje i traktowane po macoszemu duchowe potrzeby zerują jej wartość poznawczą w oczach lekarzy innych specjalności . Są również granice bieżączek w kontrze do sytuacji wymagających kozetki, bez zwłoki, i z kontekstem podówczas i teraz.

U Radkina Honzáka jest i miejsce dla farmakologii, mody amerykańskich lat pięćdziesiątych, które przeniknęła na Stary Kontynent, by i tu stać się paliwem wielkiego biznesu. Nie przepracujemy bez niej rodzinnego pogrzebu, upierdliwych przełożonych, czy choćby kłopotów biznesowych, a późniejsze uzależnienie to już tylko konsekwencja tego zepsucia współczesności. Na koniec przychodzi jeszcze lekowa zmiana generacyjna, gdy droższe-nowe musi wymienić tańsze-stare. Wtedy cały rachunek zaczyna się zgadzać.

Są też medycynalizacja, czeskie LSD, demonizacja elektroszoków, eksperyment Davida Rosenhana, inteligencja kognitywna w erze facebooka i tuzin dalszych. Wszystkie ciekawe, niektóre może bardziej. Zastanawia jednak co innego. Dlaczego radiowa Trójka goszcząca dręczących nas swym zidiociałym codziennym wolupikiem polityków, nie zaprasza za przykładem czeskiego Radiožurnálů, geologów, fizyków, czy choćby neurologów? Czyżby taki świat byłby dla politycznej rzeczywistości paru etatystów poznawczo niebezpiecznie ciekawy ?

Všichni žijem’ v blázinci : současnost očima psychiatra to pozycja niecodzienna. Cierpimy w Polsce na chroniczny brak ciekawych ludzi w życiu publicznym. Być może tylko ich odpowiednio nie eksponujemy. Tak czy owak, w tym konkretnym przypadku pójdźmy po radę do Czechów. Tam tych ciekawych widać wyraźniej.

Zapraszamy też do innych tekstów: Restaurace Severka i Dycky Most czyli czeski odpał na całego, Výčep korunní czyli tam gdzie dają wyborną třináctke i jadają psy Chihuahua, Cafe.Bar.Letka. czyli gdzie w Pradze jadać śniadania, Praha-Holešovice czyli mało świątecznie ze świata stołecznych bezdomnych, Císařský trhanec czyli bez zbędnych komplikacji na śniadaniowym stole.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz