Ota Pavel czyli o sporcie jak nigdzie indziej

Puchar od Pana Boga
1

Ota Pavel to bynajmniej nie materiał na parę zdań. Tu z racji konwencji bloga będzie zwięźle. Żydowskie korzenie, skomplikowana historia i niezbyt długie życie z chorobą psychiczną na koniec. Postać tyle złożona, co interesująca. Na pewno jednak warta przypomnienia przy okazji książkowej pozycji, Puchar od Pana Boga, która wyszła wysiłkiem wydawnictwa Stara Szkoła. Zresztą w ogóle porobiło się tego sporo, czeskich wydawnictw, czeskich tytułów, autorów, stare, nowe. Tylko jakoś brak wzajemności, bo Czech po polską literaturę za cholerę nie sięga nadal.

Tu główną rolę zagrał sport, w najbardziej życiowej z możliwych odsłon, gdzie przyboczna Lewandowskiego nie wyskakuje z co drugiej kolorowanki, dla niepoznaki zwanej prasą, by zbilansować moją mizerię, a schabowego odsączyć na ”bibułce”. U Oty Pavla sport to już nie bulwar, pieniądze, czy ogółem targowisko próżności, a wszystkie życiowe metaprawdy do których przeważnie dorastamy zbyt późno.

Siedemnaście niebywałych opowiadań wśród których słabych zdecydowanie jest brak, choć zdarzy się  kilka gorszych wśród całego ciągu pyszności. Wszystkie jednak spójne, pozamykane w fabularne wątki, którymi bez trudu obsłużylibyśmy nie jeden pełnometrażowy film. Mnie Ota Pavel zachwyca, bo wywołał do tablicy sport jakiego nie znałem, a być nie byłem wystarczająco wnikliwy. Mocno nadszarpnięty brakiem pieniędzy, żelazną kurtyną, zleceniem za pięciolitrowy słój marynowanych prawdziwków, a przy tym tak pełen ludzkiej godności tych, którzy odgrywali w nim pierwszoplanowe role, że nie chce by mi o nim opowiadał nikt inny.

Żadne tam Wembley i ten, co zatrzymał Anglię, nic z tego. Większy format, taksówka przenosząca w czasie, dzień gdy stare odeszło, a nowe przeraża pustką, parę merkantylnych pragnień, nie tak znowu ważnych, by je spełniać, czy choćby to, że połamać bratu parę gnatów to nic gorszącego. Jest tego w Pucharze od Pana Boga na pęczki, wzbudza uśmiech, niedowierzanie, zaskoczenie, ale łączy je jedno najważniejsze, ludzki humanizm.

Ta książka jest tak bogata jak życie i wszystko co spotkało Otę Pavla, i chociaż ma ledwie sto osiemdziesiąt dwie strony, kładzie na łopatki większość zbiorów opowiadań jakie czytałem. Zresztą siedemnaście  historii tak fabularnie kompletnych mogło wyjść spod pióra faceta który  brał z życia pełnymi garściami. Żadnej stylizacji, wyłamywania konwencji, wariacji z czegoś czy o czymś, sięgania gdzieś czy po coś,  samo życie.

Zapraszamy do recenzji Goręjącego krzewu Agnieszki Holland,  odrobiny prawdy o mitach czeskiego piwa, małego wstępu do czeskiego dizajnu,  czy o rozpadzie Czechosłowacji okiem Słowaka. A jeśli nie to może drobny czeski przysmak na bazie amerykańskiego cheesecake, czyli Míša dort.

Photo © czechypopolsku.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *