Browar Ossegg czyli dwunastka w wymarzonej cenie i konfiguracji

Pivovar Ossegg
0

Miejscowość Osek w Kraju Ujskim (kto wymyślił to tłumaczenie), tuż przy granicy z Niemcami. Małe miasteczko, pole namiotowe, kilka kramików, Tesco express, jeden „wietnamczyk” starający się osiągnąć „trzycyfrówkę” na jednym oleju. Obok może jeszcze trochę „panelowej” zabudowy z czasów, gdy odkrywkowa pasja komunistów wymagała zakwaterowania rąk do pracy przy tym mało rentownym już dziś biznesie.

Ten sam Osek to też dwa browary, mocno reklamowany w regionie Černý Orel, oraz Ossegg reaktywowany wewnątrz pięknej scenerii Klasztoru Cystersów.  Przyjemnie opisać nawet pobieżnie te dwa miejsca, bo przecież miasto liczące niespełna pięć tysięcy mieszkańców w perspektywie blisko pięciuset rzemieślniczych browarów na terenie Czech dopina taki rachunek. Zaczynamy rozumieć fenomen piwa warzonego na miejscu, dla ludzi i za ludzkie pieniądze. Polska przy tym, kraj wyrafinowany liczbą debiutów różnych specjalizujących się w górnej fermentacji, komiksowych etykietek browarów,  dochodząc do 318 ( dane z zeszłego roku)  nie musi się wstydzić ich poziomu, bo górna fermentacja nadal będzie naszą domeną, ale wspomniana bliskość to już inna para kaloszy. No bo jak gdzieś za winklem, dla każdego, bez udawania misterium zmysłów i może jeszcze bez polskiego branżowego cwaniactwa „rzemieślników”, to robi się miło.

 Černý Orel pomyślany od hamburgera po skrzydełka w grubej panierce po amerykańsku daje uczciwą strawę za przyzwoite pieniądze i spory weekendowy ruch. Ludzie jednak lubią dużo na talerzu i odpowiednie doznania dla wątroby – my to jak najbardziej rozumiemy. Z piwem zasięgnęliśmy jedynie 12% Dvanda od Orla, czyli czeskiego klasyka typu pilzeńskiego. Miękka woda Gór Krusznych, słód typu pilzeńskiego i chmiel żatecki, żadnych fajerwerków, szkło błyszczy etc. A samo piwo…..W ostatnim czasie dwa razy piłem Pilznera z pipy w praskich knajpach( Osudová přitažlivost i Demínka) i ten gorszy to wypisz wymaluj nasza rzeczona dwunastka. Ergo: gorzkość czegoś co musí zadowolić miliony, koncernowe nawyki wraz z kulturą „czepowania“, o którą Pilzner Urquell dba. Z równania wychodzi, że przeżyjemy…tylko przeżyjemy. Innych nie konsumowałem, więc zostawię sobie bardziej kompletne wnioski na kiedyś.

No i jest jeszcze ten drugi, Ossegg. Mamy tu do czynienia z reaktywacją bogatej historii, bo pierwsze wzmianki o piwie pochodzą z 1645 roku, a miejsce warzenia wyznaczono mu wraz z barokową przebudową z roku 1701. I tak jest do dzisiaj nie licząc niespełna siedemdziesięciu lat przerwy po roku 1946. Dziś mamy ducha przeszłości, nowego właściciela i biznes z aspiracjami w miejscu przyciągającym sielskością i prostotą. Proste jest również założenie trzech podstawowych surowców i szkło, bo Ossegg plastikowi swoich wdzięków z uwagi na utlenianie odmówił. Obecnie warzy się tu 1300 hektolitrów rocznie z czego połowa jest konsumowana w sezonie turystycznym bezpośrednio w cysterskim areale. W ofercie dominuje ten najpopularniejszy, niepasteryzowany i niefiltrowany světly ležák 12% Philipp(czasami warzą 12-kę i z Kazbekiem), oraz 13% tmavý speciál Tomáš. Gdy kilkukrotnie odwiedzaliśmy ich w Oseku z pipy leciała jeszcze tegoroczna nowość, 11% Bitter Ale. U nas przygodę zaczęła 12%, potem Bitter Ale, a potem po powrocie do dwunastki pozostała tylko ona. Wizytę zresztą rozłożyliśmy na kilka razy. Trochę jest tam jak U Komárků  z racji licznych cyklistów, choć miejsce poprzecinane piękną architekturą i przestrzenią Rohov przebija. Gwarność ustępuje przyrodzie, goście siedzą pod drzewkami, na ławach, samotnie, zespołowo, z gitarą, w to mi graj.

Sam Philipp 12 % to zaś to za czym w Polsce bardzo tęsknię. Bursztynowa i mętna barwa z bardzo stabilną pianą oblepiającą szkło, słodowość w harmonii ze średnią gorzkością i ciało piwa zdradzające powoli swój profil. Wszystko to zaś za 32 Kč, acz dodam że ten sam Ossegg w ich firmowym lokalu Římská 45, Praha 2 – Vinohrady to raptem 45 Kč. Potem zinterpretujmy sobie polskie ceny i postarajmy się uspokoić. Lubię Czechów z wielu powodów, z wielu też ich nie cierpię, to wcześniej należy do tej pierwszej kategorii.

Dodam jedynie, że browar nie poprzestaje i na tym, rozlewa piwo w regionie, umiejętnie godzi prostoduszny Osek z wielkomiejską Pragą, gdzie warzy w bardziej wyrafinowany sposób, a w planach jest już ekspansja zagraniczna.

Zapraszamy też do przeczytania relacji  Rozmarné slavnostiOstravicewizyty w browarze Radegast, czy zabytkowego Hvozdnického expresu na koniec świata. Dla spragnionych historii w czeskim wydaniu polskie tropy Inwazji na Czechosłowację, czy Marta Kubišová i jej smutna historia.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz