Očima vidět Evy Tvrdé czyli precyzyjny wycinek z okołowojennej historii ziemi hulczyńskiej

Očima vidět. Eva Tvrdá

Krótkiej noweli Evy Tvrdé Očima vidět warto poświęcić kilka akapitów. Ta szerzej z racji tematyki swych książek znana autorka w Kraju morawsko-śląskim, czy trochę wężej w Kraju Hulczyńskim, popełniła nowelę dość wyjątkową. Już wybaczę te czterdzieści kilka stron  z dublem w gwarze Hulczyńskiej według Óndry Łysohorskiego, acz przypomina mi to bardziej sofistykowaną powtórkę z numeru Jaroslava Rudiša, Český ráj. Stają mi oczywiście w oczach egzystencjalne konieczności, trudny kawałek pisarskiego chleba, ale mimo wszystko. Tam trikiem okazała się czcionka, tu wyróżniająca się nowela mająca mieć paru współtowarzyszy w formie zbioru, okazała się przez desperację autorki samotną pozycją książkową. Zarzut to oczywiście natury bardzo formalnej, ale mimo wszystko….

Šilheřovice obrastające nowobogackim tłuszczykiem golfowego pola, atrakcji dość popularnej w tym regionie Czech, towarzyszy bardziej refleksyjny walor. Karolina, główna bohaterka, narrator, a dziś starsza kobieta zmuszona relacją wnuka do historycznej refleksji. W niej centralne miejsce zajmuje fontanna z Neptunem pośród ogrodzonego parku, którego strzeże klasowe położenie. Ona z pracującego domu, ojciec dojeżdżający do pobliskiego Landku, jej kompani zaś, Liesel i Frantz, ustosunkowani Niemka i Żyd, to dopełnienie podówczas dziejącego się świata.

Jednak świat w Očima vidět ma się wkrótce powywracać, a wokół opanowane przez świetne ufortyfikowanie Šilheřovice, mają się stać bohaterem kilku wstrząsów. Przychodzi Monachium, a idylla niedostępnego lepszego świata i rytmu życia wyznaczanego przez Rotschildów, powoli zaczyna odpływać. Ten pograniczny świat okazuje się być czasem zbyt mało niemiecki, kiedy indziej zaś brakuje mu czeskości, co przecież zawsze jest cechą wielokulturowości na progu dziejów.

Mała Karolina zdawkowo dzieli się swoim życiem w swej chaotycznej konstrukcji przywołując bardziej klimat, niż tworząc kronikę doby. Szkoła staje się niemiecka, powszechna mobilizacja zabiera jej braci, Liesel znika gdzieś na północy Holandii. Tych faktów nie jest wiele, bo też linia książki nie tkwi w postępującej gradacji, czy rozbudowaniu fabuły. Ta bierze się bardziej ze wstydu, wstydu naszych uczuć i zazdrości przybierającej postać nienawiści. Co widziała Karolina, co z tych strzępów zostaje po latach, a od czego nawet dożywając swych dni, nie może uciec. Očima vidět wyciąga z czytelnika jego teraźniejsze odniesienie i wchodzi głęboko w złudną pamięć po latach. A zewnątrz panuje zamierzony chaos – Karolina, narrator, wnuk zrodzony z czasów dobrobytu, tudzież oblicze wojny zmieniające klasowe umocowania.

Eva Tvrdá napisała  doskonałą nowelę, pełną emocji i obrazu, który w nas natychmiastowo wnika. Świadomie operuje precyzją, co chwila powtarza frazy-klucze i niby mętnie sufluje urywkami przedwojennych i wojennych krajobrazów. Na koniec z kolei powraca ze swoją mantrą „Očima vidět, co máš přesně před očima.” Można na koniec tylko zastanawiać się, jeśli nie miał to być początek opus magnum tej autorki. Tego się niestety pewnie już nie dowiemy.

Z innych tekstów zapraszamy do czytania: Čas pod psa czyli Komorní Divadlo Kalich z jednym mizoginem i niezłym damskim tercetem, Sarenki Tomáša Svobody czyli pod krakowskim ratuszem gorąco, Ota Pavel czyli o sporcie jak nigdzie indziej, Mówić prawdę Josefa Formánka czyli szorstka kronika złych czasów, czy Nuselski punk czyli Pat i Mat bez kolorów i w oparach THC.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz