Musimy sobie pomagać czyli ze sztuki biegłej wstrzemięźliwości

Musíme si pomáhat
2

Musimy sobie pomagać(Musíme si pomáhat) to produkcyjniak, bardzo dobry produkcyjniak, w zasadzie produkcyjniak spod ręki Hřebejka i Jarchovského, by uściślić. Ci dwaj nie strzelają poza tarczę, gdzieś kiedyś ustrzelili dychę, są jednak niezmiennie, odkąd obaj ukończyli praską filmówkę, w sąsiedztwie i czuwają. Znam w zasadzie ich całą filmografię, może pominąłem świadomie parę telewizyjnych strzałów, jednak też czuwam, by coś nie umknęło. Dzięki temu nie żałuje, często się wzruszam, czasami w uzasadniony nawet sposób mówię….kultowy. Bo bez dwóch zdań Hřebejk z Jarchovským stworzyli już film kultowy, Pod jednym dachem(Pelíšky). Dorzucili swe ważkie społecznie trzy grosze, jak w Czeskim błędzie (Kawasakiho růže), pozostali trochę niesłusznie niezauważeni w minimalistycznym realizmie socrealistycznej do bólu Nauczycielki(Učitelka).

Musimy sobie pomagać to jeszcze inna historia. Protektorat Czech i Moraw, czas życiowo-pokerowego sprawdzam, bohaterów, tchórzy i tych spoza. Dostrzegli w holokaustowym festiwalu tych trzecich, bo ci tworzą jądro naszego życia, tak jak Inwazja wojsk Układu Warszawskiego to nie tanki i ruski sołdat, a pewna praska kamienica, gdzie poddawano życiowej próbie plastikowe łyżeczki nrd-owskiej myśli technicznej.

Mamy krótki wizualny kadr, trzech gości, samochód, jakieś wygłupy, a potem już tylko Protektorat. Ciężka rzeczywistość zaczyna czołgać ludźmi, wyjeżdża na ulice cięzkim sprzętem, antysemityzm w ”giełdowej hossie”, a my znowu przenosimy się do interierów, by zobaczyć to najistotniejsze. Patos i ryzyko, nonszalancja, wojenne emocje, Żyd, przerażenie, jakieś fabularne curiosum. Musimy sobie pomagać palą się, boją, żartują,” grają z Niemcami” dla niepoznaki, chowają prosiaka. Czy jednak tak nie wygląda wojna? Ktoś stracił syna na froncie, odnotowano, ktoś stchórzył,, a gdy zmierzch wojny rozlicza z przepaską na ręce, było, Niemiec sudecki hajluje, nihil novi sub sole. Prawdziwa żonglerka artystycznych środków, czarny humor, strach, tło, nic w nadmiarze, wszystko w proporcjach. Żadnych schematów, dowolność, jak śmiech, to taki by przypadkiem nie wyrzucili widza z kina, jak płacz, to ten w głębi, ten bardziej osobisty. W rezultacie Musimy sobie pomagać wygrywa bitwę o nasze radykalizmy, nakazując liryczną wstrzemięźliwość. Nie tytła się, wymierza parę historycznych policzków, wykorzystuje maksymalnie talent wielkiego czeskiego mima, Bolka Polívky, adoptuje egzaltację Jaroslava Duška, i nawet Peca, jak nazywa Jiřího Pechę jego kumpel od kieliszka, Polívka, trafia w punkt. Po końcowym gwizdku zaś człowiek robi się wstrzemięźliwie bogatszy, już wie, choć już nic sobie nie uzurpuje.

Zapraszam też do recenzji Pupendo, innego filmu gdzie Bolek Polívka, Jaroslav Dušek i Jiří Pecha wystąpili razem.

Photo © Česká televize

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *