Monstrum

Pomnik Stalina
1

Monstrum początkowo się pojawiło w głowach czynników politycznych, jedynie tam też mogło dojść do tak gigantycznego niezrozumienia estetyki miejsca które dla tej rzeźby wybrano, jak i całej Pragi, którą łącznie z Hradčanami miała rzeźba przyćmić. Nowy człowiek, nowe czasy, nowa Czechosłowacja gładko po czasach Protektoratu i zdrady monachijskiej zadomawiająca się w nowej rzeczywistości. A jeśli się na coś porwać politycznie, by i towarzysz radziecki, i czeski byli ukontentowani, musi być wielka pompa. To sugerowała potrzeba czasów i ich puste,kapuściane, komunistyczne łby. Rozsądek, historyczne asocjacje, czy wzrok Stalina spoglądający wprost na Kaplicę Betlejemską, gdzie swe kazania wygłaszał Jan Hus, te zmiennie ich nie interesowały.

Rozpisano konkurs, duch czasów nie zakładał dobrowolności,udział wzięli wszyscy. Wśród nich murowany faworyt, Karel Pokorny. Przegrał.

Nieszczęście było pisane komu innemu. Otakar Švec, tak jak i Pokorný, uczeń Josefa Václava Myslbeka, autora rzeźby św. Wacława, jednej z pierwszych pozycji na turystycznej mapie Pragi, to człowiek sfrustrowany. Zgłaszając projekt czyni go tak trudnym w realizacji, by nikt ani przez chwilę nie pomyślał o jego wyborze. Śmiałość projektu nie przeraża bolszewików. Gdy widzi ten projekt jeden z Praskich profesorów mówi „…żaden głupiec nie może tego zaakceptować, w dupie byłyby całe Hradčany.“ Co tam jednak Hradčany, mamy przyćmić cały imperialistyczny świat.

Jest rok czterdziesty dziewiąty, zaczynają się prace,dobierany jest zespół, ktoś ma wątpliwości, większość się boi. Z tego interesu się nie wychodzi. Jeśli to nogami do góry, jak mawia Švec.

Żona Vlasta jest dlań pełnym wsparciem, wydaje się że to udźwigną. Ciężka praca, konsultacje, rauty, wszędobylski alkohol, aberracja zaczyna się rozkręcać. Wokół StB, anonimy, coraz bardziej niechętne Švecovi środowisko. Raz przyjdzie Kopecký, poskrobie nożykiem, Stalin za mały, za duży, awangardowy, dlaczego patrzy na wschód, czy broni ludu, czy wyrasta ponad, czy go broni. Estetyka rzeźbiarza to nic, gdy obok staje bolszewicki funkcjonariusz.

Ludzie boją się ludzi, słowa boją się słów. Švec zaczyna psychicznie odpływać, alkohol dawno przestaje być dekoracją. Daje mu też siłę, by choć przez chwilę nie czuć się tchórzem, powiedzieć parę niepotrzebnych słów. Początkowo wierzy w ramy sztuki, dochowanie warsztatu. Przestrzega ludzi przed błędami, które zmultiplikują się wraz z tym jak mniejsze makiety zamienią się trzydziestosiedmiometrowego upiora. Jeśli w końcu błaznować,bo zadrwił ze mnie los, niech przynajmniej nie przegra minimum, warsztat. Sztuka ostatecznie z przyzwoitością ślubu brać nie musi. To wszystko iluzje, nie znaczy bowiem w tej grze nic.

Od 52 do 55 roku staje 235 żelbetonowych bloków, czternaście tysięcy ton,ciężar potwora musi się na czymś utrzymać.Za Stalinem stają dwie kolejki, ta radziecka po lewej i czechosłowacka. Wkrada się bomba. Partyzantka trzyma radzieckiego żołnierza za rozporek. Inni się orientują, Švec zaczyna się powoli zapijać, o tym szczęśliwie jeszcze nie wie. Pierwsza zabija się żona, odbiorą jej poczucie, że coś znaczą, drwią z niej gdy kupuje mięso,fryzjerka nie znajduje terminu, proletariat zaczyna czuć siłę. Otakar ucieka do innego atelier, kryje przed światem i pracą,staje się nieobecny. Jeszcze zdąży zaprowadzić jednego z uczniów na Vítkov, zachłyśnie się Janem Žižkou, zapalą mu się z zachwytu oczy, powie coś o duszy rzeźby. Potem już jedynie odkręci parę palników w mieszkaniu którego niemal nie odwiedzał od czasu śmierci żony. 1 maja dokonuje się oficjalne otwarcie, jak z kronik filmowych, wypięte piersi, kwiaty,socjalistyczna młodzież,lud. Rzeźba nie wzbudza przy tym zachwytu, nie mają znaczenia ani te sześc lat, które paru ludzi temu poświęciło.

Autorem Monstrum okazuje się czechosłowacki lud. Otakar Švec chwilę wcześniej został pogrzebany,gdzieś, bez rozgłosu. Po wszystkim zostało za to parę żartów, nieszczęsny rozporek, kolejka po mięso, jak nazywali pomnik Prażanie, i ucho Stalina według przekazywanych pocztą pantoflowych informacji, po zburzeniu mające posłużyć za basen w pewnym anonimowym ogródku.

p.s. Zdjęcie pochodzi ze stron gazety Lidové Noviny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.