Mężczyzna idealny czyli nie wyszło ale zarobił

Mężczyzna idealny
1

Mężczyzna idealny czyli nie wyszło ale zarobił.

Nie należy udawać i to z zasady. Najczęściej wychodzi sztucznie, i o ile nie powodował nami czysty merkantylizm, pewnych rzeczy nie powinniśmy robić. Mężczyzna idealny(Román pro ženy) udaje. Mogę, i to nie wiedząc nic realnie, prześledzić cały ten menadżersko-producencki wysiłek tego wielkiego komercyjnego udawania. Wino pić drogi Panie może Oliver tylko we wannie, a Laura, nie…., rozgarnięta nie musi być….ale buźka, figura muszą się zgadzać. Mama…w typie sfiksowanej na czymś trochę idiotki, może jeszcze dorzucimy Donutila, względy promocji, coś Pan znajdzie w scenariuszu. I na koniec, Pan jest bystry, Pan zrozumie, nie kombinujemy, klisze, żarciki jak z amerykańskiej komedii, nic ponad, nie za długo i nie męczymy widza, może jakaś pikantniejsza historia z koleżanką w tle. W metrze nie ma śmieci, drinki jedynie w kolorze kiwi, egzotyczne wakacje. Nie staramy się za bardzo. Pan przecież wie, że nie o to nam wszystkim przecież chodzi.

Tu było bezwzględnie merkantylnie i o nic więcej nie mogło się rozchodzić. Ale przy tym, gdy ”Amerykanina” rzucić na wysoką czeską falę, wychodzi Półwysep Koreański, i to bez gwarancji o którą stronę 38 równoleżnika chodzi. Więc w portfelu zagrały zarobione dzięgi, a widz mniej masowy musiał przecierpieć efekt końcowy. Taka niestety karma z tym Mężczyzną idealnym.

Można wszak temat obejść i powiedzieć, skoro film był stuprocentowym biznesem, bez aspiracji, to czy można formułować jakieś oczekiwania. Wszystko można zrobić lepiej lub gorzej i nie przeszkadza w tym żadna konwencja. Nikt też nie zaprzeczy urokowi Czterech wesel i pogrzebu, a przecież artystycznych zapędów w tym obrazie nie było. Tu niestety wyszło pokracznie i po nuworyszowsku po prostu. Podkręcał nas reżyser fryzjerką, medium tego świata, w jej łkającym śmiechu na granicy szlochu, męskiej mutacji i stylizowanego zepsucia, z rodzaju, jak ja też bym tego chciała. Rzucał w różne scenerie, klisze, podlewał alkoholem, by było cały czas na miarę tego, co płaci za bilety.

Takie też są filmowe postacie, nie wystarczy być głupim i przerysowanym, tu ambicja obrazu musi dotknąć do żywego i chłopaka bez karku, więc głupota w klasycznej odsłonie to zbyt małe miki. Ona wierzy, gra, nie wierzy, gra, ściąga majtki, nie wierzy, wierzy w kogoś innego… chwilowo, ściąga majtki, przestaje wierzyć w tego innego, bo on tylko ściągnął majtki a przecież nigdy nie wierzył, by na koniec uwierzyć i ściągnąć jednak majtki przed tym przed którym majtki ściągała zawsze, i to niezależnie od stanu, czy wierzy, czy nie wierzy. On, tzw. kreatywny w reklamie, rozpija własne ego, co przychodzi mu bez kłopotu, by na koniec w coś chyba uwierzyć. Choć trudno w to uwierzyć, bo wiem Marek Vašut nie umie prawdopodobnie zagrać apetytu na karlowarskie knedliki. Płaski ten Mężczyzna idealny jak Australia, parę jednak gagów i scen godnych amerykańskiego pierwowzoru można się doszukać. Jest bezbłędna Simona Stašová, osobowościowa hekatomba w zetknięciu z Oliverem vel Pažoutem po latach ( Pažoute…okamžitě vypadní s toho dětského pokoje), tudzież sąsiad Zemla w wydaniu Miroslava Donutila. Nie wiadomo przy całym szacunku dla Mirka, co Narodowym w Pradze wzgardził, jaką rolę mu reżyser przypisał, z każdej prawdopodobnej się wywiązał, ale Stašová, ta trzyma ostatki z tego, co pozostało. A jest w tym jak koniakowskie koronki, ręcznie i z misterną cierpliwością wyszydełkowała każdą scenę w tym filmie. W zasadzie z miłości do Jej aktorstwa gotów jestem ten film nawet reklamować.

p.s. Miroslav Donutil razem z Simoną Stašovą zagrali małżeństwo w Pod jednym dachem (Pelíšky). Dla zainteresowanych osobą scenarzysty Mężczyzny idealnego i pisarza, Michala Viewegha zapraszam tu. A jak już nie możecie znieść czeskich filmów to może coś o czeskim kelnerze, czy Karel Gott w studium socjalistycznego absurdu. Smażony ser też nie może nikomu przeszkadzać 🙂

Photo © FOTO: BEN RENČ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.