Jan Balában Którędy szedł anioł

1

Na książkę Którędy szedł anioł , jak i w ogóle na nazwisko Jan Balában natknąłem się przy okazji Śląskich Targów Książki, gdzie nogi moje i mojej żony pognały  czym prędzej w kierunku stoiska z literaturą naszych sąsiadów z południa. Wcześniej nie było mi dane,a  szkoda.

Uwagę moich oczu przykuły dwie pozycje autora, Którędy szedł anioł i Zapytaj Taty. Teraz o tej pierwszej. Już sama okładka przeredagowanego wydania tej powieści niesie ze sobą informacje, że będzie tylko smutno, i właściwie wrażenie to towarzyszy nam do samego końca. Smutny wydaje się główny bohater Martin Vrána, smutne jest ostrawskie blokowisko, gdzie przyszło mu żyć i smutne jest to, że nic nie może spowodować, by ten smutek ustąpił. Powoli, strona po stronie, przywiera do nas przygnębienie Ostravy, miejsca któremu happy end nie jest pisany. Ono sobie po prostu jakieś tam będzie. Nie przyniosą mu chwały ani nie pogrzebią go ponure Stbackie lata siedemdziesiąte, nie zmieni tego stanu rzeczy nowa kapitalistyczna odsłona życia.  Będą jak były, wstrętne blokowiska, górniczo-robotnicza rzeczywistość, i nieważne życie pozornie mało ważnych ludzi, takich jak Martin. Umierają mu marzenia, rozjeżdża mu się życie, a samotność, alkohol i życiowy autyzm  nie pozwalający mu  w żadnej części swojego  życia widzieć sensu, skazuje go na pozbawioną wyraźniejszych akcentów wegetacje. Niczym więcej przecież nie jest życie człowieka, który na życie się nie targnie, ale też nie będzie się życia kurczowo trzymał.

Natknąłem się na stronie poświęconej osobie autora na wspomnienie, że był we wszystkim co robił intensywny, i że to cud,  że  udaje mu  się w ogóle  zasnąć. Te zdania bardzo utkwiły mi w pamięci. Wypełnić Ostrawę i życie tyloma znaczeniami, przelać na papier tak wiele wydarzeń, które w żadnych innych okolicznościach nie wzbudziłyby niczyjej uwagi, mógł tylko Jan Balában, pisarz pogrążony w pisarstwie po pachy. I chyba tylko taki autor mógł  zmusić czytelnika do rozważań nad tym ponurym miastem, miastem jakich wiele, miastem przez które się przejeżdża, zostawia gdzieś za sobą i o którym szybko się zapomina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.