Czyli pierwszy wtorek cyklu POZOR!MILOŠ FORMAN – CZECHOSŁOWACKIE FILMY NA LATO za nami

Kdyby ty muziky nebyly
4

Pierwszy z czterech czarno-białych wtorków pod znakiem POZOR!MILOŠ FORMAN – CZECHOSŁOWACKIE FILMY NA LATO za nami, przyda się więc może parę słów podsumowania. Dwuczęściową ”suite” Kdyby ty muziky nebyly i Konkurs poprzedzało spotkanie z Panem dr. Rafałem Cekierą, na co dzień socjologiem z Zakładu Socjologii Ogólnej UŚ. I tu mi przyszła pewna refleksja. W innych okolicznościach tego”dra” by można pominąć, ale jako że Czesi są mocno przywiązani do owych JUDRów i MUDRów, niech zostanie.

Pan Rafał świeżo po paromiesięcznym stypendium w morawskim Ołomuńcu przez około trzydzieści minut raczył widownię opowieściami o Czechach w ogóle. Miało być o Formanie, choć uczciwie biorąc, rozmowa była o wszystkim za południową granicą osobę sławnego reżysera wyłączając. Zeszło to w kierunku typowego Czecha, różnic kulturowych, dystansu do życia, niechęci prezydenta Zemana do dziennikarzy i jego sławnych ”czerwonych majtek”. Mowa była też o happeningu po czesku, który gdy zestawić go z polskim odpowiednikiem, poczyna sobie dużo odważniej. Są po prostu numery, których Lechici by nie przetrawili, a dla Czecha są jedynie wdzięcznym tematem do rozmów i śmiechu. Skądinąd pierwszy raz, kiedy my osobiście zarejestrowaliśmy, że Czechowi może coś zaburzyć ów dystans do świata, to pewien przedrukowany w kolorowej prasie numer znad Adriatyku. Jakiś wyspiarski geniusz postanowił się wysmarować, częściowo rozebrać, przepasać atrapą karabinu i z takim ”muzułmańskim” physis podefilować po plaży budząc konsternacje turystów.

Pan Rafał wspominał również o paradoksalnie dużym konserwatyzmie Czechów, choćby w sprawach uchodźców, czy samej Unii Europejskiej, tudzież ich dosyć wątpliwego ateizmu. Wszystko to rzeczy znane piszącemu ten tekst, choć nie ze wszystkim się zgadza. Dla śmiałków jednak, którzy postanowili swoje wolne popołudnie spędzić oglądając czarno-biały czeski ”staroć”, było to na pewno zabawne. Takie jednak są uroki wstępów, gdy chciałoby się więcej, głowa pęka od skojarzeń i pomysłów, a czas biegnie nieubłaganie. Ciężko też wyłowić emocje widzów, bo że się śmieją to jeszcze nie znaczy, że nie mogą mieć czasem ”prelegenta” już dość.

A same filmy. Kdyby ty muziky nebyly, czyli zacierający się dokumentalny i inscenizowany ”pean” na rzecz starych orkiestr dętych i stojący z nim w sporze konflikt pokoleniowy, gdzie serca do gry ubywa, zjawia się merkantylizm, a końcowa podmianka dwóch muzyków to ”spięcie” całości. Skądinąd to międzypokoleniowe zawieszenie da później o sobie znać w przypadku arcydzieła, musicalu Hair, filmu o którym mój kolega mawia ”film o tym jak banda lewaków biega i sika po parkach”. Fenomenalny jest też Jan Vostrčil, muzyk z krwi i kości, przy tym drugoplanowy bohater innego filmu Formana, Czarny Piotruś (Černý Petr).

Konkurs zaś dla mnie to już zapowiedź wielkiego talentu Miloša Formana. Semafor jako wyspa niezależności wobec oficjalnej kultury, postrzelone i pozbawione samokrytyki młódki, w tle amerykański big beat. Wszystko to zaś w wąskim technicznie profilu filmu, gdzie w zasadzie już nie wiadomo, co jeszcze jest, a co nie, dokumentem. No i na koniec może jeszcze najlepszy gag z filmu z Krzesalovą, której naokoło wszyscy tłumaczą, że śpiewa za nisko, to już pyszny formanowski smaczek.

Dla zainteresowanych o czesko-czeskiej wojnie wokół filmu Dukla 61, o filmie Boso po ściernisku ( Po strništi bos) duetu Zdeňek i Jan Svěrák, o tym jak Hřebejk rozumie lustrację w filmie Czeski błąd(Kawasakiho růže), czy najlepszym obrazie Hřebejka ostatnich lat, filmie Učitelka. I może o tym, że Czesi tez mają swoich Rolling Stones, a więc Przeboje i oldboje(Revival).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *