Maciej Stuhr, Konfident czyli o co w tym wszystkim właściwie chodzi

Eštebák
2

Eštebák czyli ”niepełny kapitałowy Wyszehrad” to produkcja słowacko-czesko-polska z dosć nierównym rozkładem sił. Najgorszy jak się patrzy interes zrobili tu Polacy, bowiem zakładam, że w Polsce o nim nie wie pies z kulawą nogą. No ale w końcu zagrał tam młody Stuhr. Czesi dorzucili mocną obsadę i bardzo solidnych graczy, Jiřího Mádla, Jan Budařa, Ondřeja Vetchýho, czy Arnošta Goldflama. Ten ostatní co dociekliwszych widzów powinien wkurzać, bo filmowa bohaterszczyzna kłóci się tu z samym życiem aktora przed aksamitną rewolucją. No i jeszcze Bratysławę reprezentowała Táňa Pauhofová, według mojej prywatnej punktacji aktorka przeceniona przy założeniu, że kiedykolwiek ktoś ją doceniał, i Szidi Tobiasz znana mi z emitowanego podczas Kina na Granicy obrazu Meruňkový Ostrov.

Eštebák czy po prostu Konfident to film niezły, z okazałym gmachem podbudowy, nadwątlanym przez fabularne kiksy. Młody zapaleniec-radiotelegrafista po odbyciu służby wojskowej wkracza w życie, a wybiera sobie do tego moment fatalny, inwazje z 21 sierpnia. Świat mu się gwałtownie kurczy, niby czas zacząć żyć, gdy w zasadzie można zbierać życiowe manatki. StB czujnie nadstawia ucha, perspektywy liche, a rachunki do zapłacenia już słone. Jak się jednak chce, trzeba coś poświęcić. Dalej jak z kliszy, egzamin jednak się powiódł, małym m2 nie pogardzimy i tylko ta praca w StB……. Krząta się, myśli, chowa głowę jak żółw, zasłania, licząc, że nie zobaczą, a jemu kręgosłup zostanie cały. Przecież to mieszkanko mu się należało, chciał przecież odrobinę od życia, nie tak znowu wiele. Kolejno później ćwierć-świnia staje się pół-świnią, potem już tylko pospolitą świnią, a dalej zostaje tylko ucieczka.

Siłą Konfidenta nie jest nurt filmów z którego się wywodzi, mroczne służby i nieskomplikowany moralnie podupadający chłoptaś. Tu wartością są schematy, ideologia, kret za ścianą, afirmacja ”demiurga”, ktoś poklepał po plecach, sąsiad poczęstował zachodnim trunkiem, klimat w demoludzie ostatecznie dla nielicznych. Z drugiej dno, skarłowaciałe dusze wokół i zło mające nowego bohatera.

Reżyser Juraj Nvota dorzuca niezłe lotnicze ujęcia i postanawia jednak tę stabilność obrazu popsuć. Może tego Stuhra mu ktoś podsuflował…….”Jego” pomocny kolega SBek z zaprzyjaźnionego demoludu, bezsensowny rozpracowujący flirt, na koniec do tego jakiś niezrozumiały akt solidarności polsko-czeskiej to zupełne fabularne nieporozumienie..

Suma z całości przy tym nadal zadowala, Jiří Mádl nie rozczarowuje, budowa prostego schematu poprzez drobne odcinki drogi do StBackiego piekła chwytają, a do wszystkiego piękny podlewany pálenką opozycyjny żywioł. No tylko diabeł namieszał i kazał za wiele z tym Stuhrem i czar prysł……………….

Zapraszamy też do przeczytania recenzji filmowo-książkowego tandemu Grandhotel,   telewizyjnego skarbu czeskiej telewizji o największej tragedii górniczej w tym kraju, Dukla 61,  czy obrazu Jana Hřebejka który nie przestaje mnie zachwycać, czyli  Učitelka. Niefilmowo zapraszamy również do czeskiego dizajnu, oraz o tym jak wybrać się tam gdzie diabeł mówi dobranoc, czyli Hvozdnický expres.

Photo © Continental Film / Ctibor Bachratý

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *