Czyli Czesi też mają swojego Seana Connery’ego

Teorie Tygra
0

Wszyscy pamiętamy Seana Connery’ego ery Bondów, wszyscy widzimy jak się starzeje. Werdykt, kiedy wyglądało to lepiej jest jasny. Czesi też mają swojego ”Szkota” choć, by nie było nazbyt podobnie, ten jest do tego doskonałym aktorem. Właściwie dzisiaj to prawdziwa aktorska tuza, przewodniczący Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach, Laureat Czeskich Lwów w tym  za wkład w czeską kinematografię, człowiek którego nie obrobił z charyzmy, czy uroku, ani rak ani też wiek. Leczenie raka, gdy po kurzeniu od czternastego roku życia tenże nagle postanowił się nim zainteresować, wpisał do kalendarza i żył dalej. Wiek zaś wyrobił u niego rys urody, który każe reżyserom go stale angażować.

Ja mam z Jiřím Bartošką, mimo że zaczynał wcześniej bo w 75 roku, pierwsze skojarzenia z serialem My všichni školou povinní.  Serial jakich wiele, a młody Bartoška gra tam sędziego i przy tym ojca zaczynającego szkolną przygodę niesfornego dzieciaka. W pamięć za to zapadł mi rolą partnera Zuzany Bydžovskiej, kopulującego z nią szczęśliwie jedynie, gdy obserwował ich ktoś inny, w Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie Petra Zelenky Z tą ostatnią dokonał też wraz z niemal całym ówczesnym składem Divadla Na Zábradlí prawdziwej wolty by stworzyć od nowa swój własny teatr, tym razem Divadlo Bez Zábradlí. Byli telewizyjni SráčíJaroslavem Pleslem, był również zawadiacki i pełen uroku podstarzały kochaś z Líbáš jako Bůh i Líbáš jako ďabel. Są pomniejsze telewizyjne seriale, jak Reportérka czy Mordparta, każdy musi w końcu z czegoś żyć. Jednak rok 2016 obrodził w film przy którym reżyser nie mógł mieć wątpliwości co do odtwórcy głównej roli, to musiał być Jiří Bartoška.

Teorie Tygra, film który na ekrany kin wszedł w roku 2016, by już przez weekend zarobić ponad cztery miliony koron, to nie jest kino z ambicjami. To wartkie i zabawne kino z przewrotnym scenariuszem napisanym bardzo sprawną ręką. Jan, weterynarz ze stażem nabierający coraz większego przekonania że kastracja zwierzęcia ma pewien ciężar gatunkowy, dowiaduje się o śmierci Teścia, wolnoducha skrzętnie chowającego pasję i resztki autonomii pod papciem autorytarnej żony. Teść ma być skremowany, bo skoro prześladowała za życia, niech da  wiedźma przynajmniej potem spokój. Sabat czarownic spod znaku zodiaku ” chłopy wiedzą gorzej” postanawia inaczej, a tytułowy Jan zaczyna rozrabiać. Przekupiony grabarz ciało teścia kremuje, by główny bohater mógł wypełnić jego wolę. I wtedy się zaczyna walka schematów: ”nie możesz mu pozwolić” przeciw marchewce na parze i naparowi z ziółek.

W takich pojedynkach ofiar nigdy nie brakuje, nikt nie wywiesi białej flagi, są narzędzia, histerie w typie włoskim i czeskim, wyjazdy służbowe. Arsenał nie ma końca. Ten numer jednak przebije wszystko. Jan  zagra Alzheimerem. Wytnie piętnastoletnie tuje o których dzień wcześniej nie pamięta, bacznie wodzi wzrokiem za zegarową kukułką na ścianie, przygarnia przypadkowo napotkane owce, a gdy żona mija go u lekarza uprzedzonego o niepokojących objawach męża, mówi jej dzień dobry. Gdy sprawa z kolei robi się zbyt kłopotliwa dla sfrustrowanej żony, Jan ląduje w zakładzie zamkniętym. I mimo że numer skrywa pewien trik, jest w nim i sakramencka desperacja człowieka któremu zabrano wolność.

Nie spuszcza z tonu i przeciwnik. Filmowa babcia (Eva Janžurová) zabijająca królika Pepu i sumiennie przekazująca swój wypracowany latami modus operandi  to jednak nie zawodnik wagi koguciej. Tu idą tylko twarde ciosy.Film gra schematem, ale też niezłym aktorstwem. Jest świetna Tatiana Vilhelmová, Eliška Balzerová, czy zupełnie poprawny Jakub Kohák, znany szerzej w Czechach z tego, że gra w każdej drugiej reklamie w tym kraju. Nie ma też zaskoczeń, jest pogoń za przygodą, chorobą głównego bohatera zaś zainfekuje się i zięć.

 I choć znajdą się i rozumniejsze zdania zdradzające trochę prawdy o damsko-męskiej kooperacji, królować będzie seksistowska klisza, zamierzona i trafna. Zresztą i komentarze pofilmowe nie pozostawiają złudzeń, ten film miał ukłuć niejedną żonę, sprawić chwilową radochę niejednemu cierpiętnikowi, i do nich właśnie był kierowany. Inni mieli się przez przeszło 100 minut dobrze bawić.

A jak czeski Sean Connery to może czescy Rolling Stones, czeski dizajn, Hvozdnický expres czyli może mała podróż w czasie, Pod zeleným dubem czyli polsko-czesko-śląski lokal prawie doskonały, czy Jarosław Kaczyński czyli polska polityka z czeską diakrytyką.

Photo © CinemArt

Dodaj komentarz