Czyli ten czeski jest taki łatwy

Krecik na Śląsku
1

Dla nas Polaków czeski jest jednak trywialnie prosty. Wiadomo, duży kraj równa się dużym aspiracjom, a ten język z południa to taki śmieszny jest, trzeba pamiętać, by nie ”szukać”, wskazać na etykietkę piwa w sklepie, kciuk unieść do góry natychmiast, gdy ekspedientka zorientuje się, że tym razem to ma być Kozel. Można zapobiegliwie zameczeć, by nie było wątpliwości, choć tu konkretnie będzie się rozchodziło już o poziom C1, czyli sztukę językową klasy wyższej. Takie nasze hece ułańskie spod znaku orzełka na czerwonym tle. Za orzełka w koronie tłumacz przysięgły jak w mordę strzelił.

Widzę takich geniuszy często krótko po tym jak mijają most Przyjaźni oddzielający polską i czeską część Cieszyna i zaczynają swój sarmacki taniec godowy. Wchodzą do ”wietnamca”,zatrzęsą uszami na widok studenckiej 40Kc sztuka i przystąpią do dialogu ze Skośnookim w temacie piw. Dialog jest tak pełen wszechstronności jak może sobie to wyobrazić jedynie językoznawca, frazy, narzecza, frazeologia, dbałość o nasze wspólne dobro, ”czeszczyznę”. Owo piękno widać przy dosyć masywnej pracy rąk, która sprzedawcy lodów ma wskazać, że prosimy o trzy gałki, a jedna z nich to ma być ta różowa. Grymas, mimika, cholera wie, czy nie gazy. Żyć nie umierać. Sklepy z suwenirami to też przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Są jeszcze restauracje wyznaczające równie wysokie standardy. Móc na to wszystko spoglądać, być tego świadkiem, ….ahh. Gorąco polecam.

Gryziemy z drugiej strony. Tak sobie myślę, że jak Hiszpan nauczy się włoskiego, tudzież Włoch hiszpańskiego, zapisze się mu to na plus. Życzliwością płynąca Polska ma tu jednak inne wzorce.

Czeskiego każdy mógłby się nauczyć, wielka mi rzecz…czeski….,jakbym przysiadł to w trzy miesiące. To dlaczego geniusze się jeszcze nie nauczyliście? Dodatki w korporacjach za język czeski wysokie, sporo nowych wakatów, ogłoszeń, w czym rzecz? Zresztą jeszcze nie tak dawno usłyszałem pytanie, zupełnie na serio, czy jakbym tak przysiadła po dwie godzinki w tygodniu, to za rok będę mówiła płynnie? Włos się jeży na głowie.

Uderzając z jeszcze innego kierunku. Trudny jest ten czeski, czy łatwy? To język słowiański, a języki słowiańskie są trudne, a przewaga dla nas Polaków z tego płynąca jest głównie taka, że też jesteśmy Słowianami. Ergo: to też język fleksyjny z rozbudowaną koniugacją, my mamy ich cztery,oni pięć. Są liczebniki i tu sporo Niemca jest/ jeden-a-dvacet/. Czasowniki modalne zdajemy awansem. Z frazeologią, spostrzeżeniami  też nie jest źle i mamy nad innymi przewagę, bo często myślimy podobnie jak Czesi. Tak więc Polaku. Podwiń rękawy i do pracy. W końcu bez práce nejsou koláče, a Jankes się napracuje bardziej. Nie lubimy jak jest nam rodakom lepiej, to przynajmniej jegomość zza oceanu się bardziej pogimnastykuje. Tak puszczając wodzę fantazji…wyobrażacie sobie George’a Busha juniora wykrzywiającego się w bólu przed lustrem wymawiając „Šetři pepřem, Petře, při pepření vepře!” ? Myślę, że Saddam Hussain powstałby z martwych, a broń masowego rażenia tym razem nie okazałaby się już tylko wymysłem amerykańskiej propagandy. Sam Saddam zaś oddałby się w ręce amerykańskie dobrowolnie zaraz po tym, jak by to wszystko usłyszał.

Za to już wymowa to zupełnie inna bajka. Znam jedną Czeszkę, nauczycielkę czeskiego twierdzącą, że by Polaka poznać wystarczy Jej parę słów. Tych z kolei którzy by jej nastręczyli trochę identyfikacyjnych trudów, by choć miała cień wątpliwości, że to bodaj jest Czech, może policzyć na palcach jednej ręki. Nie nadajemy się do tego radykalnie i żadna bohemistyka tego nie zmieni. Jak też przy innych zresztą językach, Ci uczący się z pasji, często na wszelakie filologie się pewnie nie wybierają. A szkoda. Podnieśliby poziom. Dla podniesienia Bogu ducha winnych Lachów na duchu odpłaciliśmy za to Husytom pięknym za nadobne wymyślając ortografię. No ale jednak cała ta ich diakrytyka, iloczas, te wszystkie kreseczki i okruszki . Nie rozsądzam kto skończył gorzej.

Tu z ciekawostek dotyczących wymowy warto nadmienić, że to co starsze pokolenie kojarzy najlepiej, a mianowicie nieodżałowany Rudolf Hrušinský jako Szwejk, to język jakim z grubsza posługuje się Praga z zachodnią częścią Moraw. Tę śpiewność z całym tym ich skvělej, voni,vono usłyszymy w wielu filmach, serialach etc.Dla mnie bomba, ale też wiem, że nie każdemu się podoba. Z regionalizacją jednak większej draki nie będzie, bo dramatycznie różny jest jedynie Hantec, którego nie zrozumie i Polak biegle władający czeskim. Szczęśliwie ogranicza się do samego Brna i jego okolic. Tu taki drobny filmik z dyżurnym mimem współczesnych Czech, Bolkiem Polívką jak tłumaczy z hantecu nieżyjącego już Frantę Kocourka.

Kolejno. Podobieństwa. My ich przecież rozumiemy…..no jak mówi pivo, guláš, lentilky, to z pewnością. Jednak już květen, odbyt, sklep, kolej, čerstvý, chudý, konečně, právě jedynie zaczynają listę pułapek przed nami. Obraza, konflikty międzynarodowe, zniesmaczenie. Wszystko to możemy sprokurować, a tu taki brak elementarnej świadomości. Wytłumaczenie tego jest dosyć proste. My z czeskiego czerpaliśmy garściami w średniowieczu,w XV wieku, kiedy to ich język kwitł, ale wystarczyło dwieście lat, wojna trzydziestoletnia, Habsburg i kraj musiał poddać się germanizacji, a czeski tę pożogę miał przetrwać głównie na wsiach. Potem cezurą był już koniec XVIII wieku, reformy Józefa II Habsburga, które pociągnęły za sobą odrodzenie języka. Tu jednak tworząc język i starając się go odizolować od niemieckich wpływów nie uniknęli tego, że po dziś dzień jest to najbardziej zgermanizowany język słowiański. Czesi wokół języka robili też w tamtym okresie różne szachy machy, zapożyczali, zmieniali znaczenie,pisownię i gramatykę. Zagadka rozwiązana.

Tylko teraz puśćmy sobie Polscy rycerze wszech języków świata ČT1 i dziennik telewizyjny, albo Rákosníčka, czeskiego Kaczmarskiego Karla Kryla i posłuchajcie. Przyjdzie zdziwienie, bo wyłapiecie jedynie szczątki. Podpytajcie też czeskojęzycznych Polaków rozsianych po polskich firmach, czy ich nieczeskojęzyczni koledzy i koleżanki ich rozumieją.

Więc mimo, że wpis subiektywny i mocno poszatkowany paroma wątkami dosyć pobieżnie, może warto następnym razem przemyśleć odpowiedź na pytanie o to jaki jest czeski, zanim coś nam się ciśnie na język. Nikt nie przypisuje czeskiemu węgierskiego gulaszu, mają swój, ale jednak może trochę pokory….

Zapraszam też do przeczytania tutaj o tym jak wygląda Czech okiem Polaka

Comments

  1. Post
    Author
    Pažout

    No to muszę trochę zawieść. To jednak jest polski wynalazek i to chyba trochę protekcjonalny wobec Czechów.
    Ale z drugiej strony są cymesy jak odchod jako odjazd na przykład autobusu 🙂
    Pozdrawiam

  2. Marta

    Ciekawy tekst. Zaciekawiło mnie, co masz na myśli, pisząc, że Józef II Habsburg przyczynił się do odnowy języka czeskiego?… Tak z tego co pamiętam, to reformował szkolnictwo, wprowadził szkoły na wsiach, ale językiem nauczania był niemiecki?

    1. Post
      Author
      Pažout

      Dziękuję za komentarz. Przepraszam, że dopiero teraz. Często nic się nie dzieje długo i to usypia czujność, a potem coś przegapię. Tym niemniej do meritum. Józef II Habsburg wprowadził niemiecki do szkół, ale jednocześnie wprowadzał szkolnictwo na wsiach, wyrównywał poziom, a czeski wówczas zachował się głównie tam. Więc poziom edukacji pociągnął za sobą też większą świadomość narodową i w tym językową, co nie zmieniło tego że po dziś dzień czeski jest bardzo zgermanizowany. Zapraszam do czytania innych tekstów.
      Serdecznie pozdrawiam
      p.s. jak się coś podoba bardzo proszę o udostępnianie na fb etc. Prawa XXI wieku niestety 🙂

  3. Marta

    Czyli masz na myśli – działanie trochę jak romantyczna idea narodowa nauczana w koloniach, które dzięki niej zyskały świadomość narodową – i zwrócily się przeciw swym kolonizatorom. Można na to i tak popatrzeć – ale trzeba też jednak pamiętać o tych, którzy język czeski w XIX w. krzewili i przypominali. Jedno łączyło się z drugim, tak mi się wydaje.

    1. Post
      Author
      Pažout

      Na pewno nie chciałbym byś potraktowała Józefa II Habsburga jako krzewiciela Czeskiego 🙂 Nośnikiem czeskiego, jego śpiewności, bogactwa frazeologii była w jakimś stopniu wieś, a skoro wieś „ekumenizujemy” edukacją, jest to nośnikiem większej świadomości, tak narodowej jak językowej. A sam niemiecki, zniemczenia w czeskim do dzisiaj jest sporo, od liczebników porządkowych, po różne Herr Gott, soudkyně, přítelkyně etc.

      Dzięki za komentarz

      p.s napisałem trochę o Czesko-słowackim rozpadzie(ten myślnik celowo) i o monstrum Stalina na Letné. W dziale historia. Zapraszam do przeczytania.

    2. Post
      Author
      Pažout

      Z tymi koloniami to trochę pachnie Tocqueville’m. Jeśli Kim Dzong Un go nie czytał, może kiedyś zawisnąć, jak mu się zamarzy demokratyzować na północ od 38 równoleżnika 🙂

      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *