Ivana Myšková czyli Białe zwierzęta są bardzo często głuche

Ivana Myšková
1

Ivana Myšková Białe zwierzęta są bardzo często głuche. Już sama okładka tej książki pełna kolorowych i znaczeniowych wariacji jest jej niezłą ilustracją. Jedenaście skrajnie różnych opowiadań wypełnionych tęsknotą za wolnością spętaną ludzkim umocowaniem, pragnieniem, czy myślą, którą nawet jeśli przed sobą skrzętnie chowamy, nie przestają istnieć. Chyba ani to dobrze ani źle, a druga pozycja książkowa Ivany Myškovéj akurat od rozwikłania tego stroni.

Nie taką sobie rolę przypisała i nie taki też przyświeca prawdopodobnie cel każdemu z opowiadań. Są wśród nich krótsze, dłuższe, nie zawsze na siebie wzajemnie zachodzą dając przy tym poczucie dużej chaotyczności. Mnie trochę językowo zniechęciła pierwsza, choć nie ukrywam, że później było już tylko lepiej, by przedostatnie opowiadanie okazało się autentycznie głęboką tęsknotą za prawdziwością naszego rodzinnego życia, na wskroś automatycznych funkcji, obowiązków, i życiowych przydziałów. Pomiędzy tymi opowiadaniami iskrą powodującą zapłon jest zawsze opis damsko-męskiej relacji, do której autorka włamuje się nie szczędząc razów żadnej ze stron. Jednak niech nie będzie zmylony czytelnik szukający ocen. Nie w to gra autorka. To są drobiazgowe opisy i tła, budowane przez wyszukane szaleństwa i klimat odrobiny ekscentryzmu, myśl goniąca myśl przeciwnika i narcyzm wzajemnych pragnień i życiowych taktyk. Jest perwersja, pragnienie pójścia o krok za daleko, czy hamletyzowania emancypacji własnego jestestwa tak dalece, by to co domagałoby się oceny, było cały czas w toku. By tłoczyło się w imię ważności każdej deprawacji, którą gotowi bylibyśmy popełnić, gdyby nie społeczne hamulce. Wariujemy popędzani przez własne myśli, pogrążamy się we własnej wyobraźni, patrzymy w otchłań, a gdy ta nas przenika, pchamy się w nią nadal. Brak zasłon, śmierdzący odór żegnającego się powoli z życiem psa, kurs gotowania zup otwierający piekło seksualnej prowokacji zakończonej, czymś czego nie chcieliśmy, a przed oceną czego się nieustale wzdragamy.

Ivana Myšková wchodzi w nas głęboko, bywa że i drażni, pokazuje może trochę prawdy, fetyszyzuje nasze emocjonalne odloty, a wszystko to  naprawdę smakowitym językiem. I nawet jeśli parę krótkich opowiadań jak niewłaściwe dźwięki nam do tego pejzażu snu nie pasują, całość wygląda obiecująco. Ostatecznie to dopiero druga książka autorki.

Zapraszam też do recenzji Gottlandu Mariusza Szczygła, Czeskich snów Pavla Kosatíka, czy O rodzicach i dzieciach Emila Hakla.

Dla zainteresowanych czeskim filmem zaś dzieje największej tragedii górniczej w powojennej Czechosłowacji, czyli Dukla 61, czy tekst Kto to właściwie jest ten Czech.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *