Czeskie piwo czyli czeskie piwo

pilzner
1

Czesi niezmiennie cenią sobie prostotę i swoje czeskie piwo. Stare lamperie w gospodach, zielone obrusy, boazerie, ławy, tu nie zmienia się od lat niemal nic. Zmiany były literalnie dwie, elektroniczna ewidencja dochodów i zakaz palenia papierosów. Ten drugi już w pół roku po wprowadzeniu z końcem maja szukał sposobności reaktywacji dawnego status quo, mimochodem wydawałoby się, że nie do ruszenia, ale bez skutku. Zostaje stare nowe choć, gdy zamknięto w jednym z elektronicznych wydań znanych czeskich dzienników ankietę nad wpływem tego zakazu na atmosferę w czeskiej gospodzie, ponad 50% orzekło, że ją psuje. Nic to, gdy ustawodawca się uprze, jak z podatkami, drogi wstecz nie widać.

Tak więc przeźroczystych, tudzież czarnych popielnic już nie uświadczymy, pozostaną jednak stare dobre czeskie piwo i kulinarne nawyki, których nie ruszą nawet ponadnarodowe koncerniaki, i tam niestety psujące rynek. Jak więc w tej gospodzie jest?

Czesi bowiem nadal kochają koronę z piany i małe nasycenie, a gulaszu czy smażonego sera nie ruszy żaden ogólnonarodowy dietetyk. Co niektórzy być może odbiją sobie to na rowerze, wehikule w Czechach znacznie popularniejszym niż w Polsce, choć nie wiem jak ten bilans końcowo wygląda, bo te wycieczki cechują między-przystanki piwne. Ta piana to zresztą efekt zabiegu dość trywialnego, choć w Polsce mniej znanego, mianowicie, by piwa nie nalewać po ściankach. Czeskie piwo się bowiem čepuje, co oznacza strzelanie piwem z kranu z wysokości kilkudziesięciu centymetrów, co na początku da samą pianę, a gdy takich rund zaliczy się parę, na koniec otrzymamy coś co nabomblowany z nagazowania Lech zna tylko z bajek. Przychodzi sobie potem taki Honza z Horní Dolní do hospody, a tam już stoi i czeka na niego ogrzany i niezapychający gazem piwny smakołyk. Hola hola…że trochę cieplejszy to nie znaczy zły, a wręcz odwrotnie, bo temperatura niska, mimo że akurat lagerom szkodzi najmniej, jest znakiem firmowym największych światowych graczy. Bo niby, co się może stać z ”aromatem” rzeczonego Lecha, gdy pot po butelce z niego spływa? No literalnie nic, bo poza bąbelkami zionęło  tam pustką i wcześniej. Nawiasem mówiąc, jak taką zamrażarkę zaaplikujemy IPI-e, efekt będzie już opłakany, trochę jak zabandażować od stóp do głów blondynkę z wielkimi kozami z przodu. Nie będzie ani kóz ani blondyny. Kozy to po czesku, ale niech podniesie łapę ten jeden rodzaju męskiego, co nie zrozumiał.

Później będą kolejne piwa o czym wzmiankować będzie karteczka z dorzucanymi co raz kreseczkami, nieodłączny element czeskiej tradycji. Jednak cofając się trochę, zaskoczyć Was mogą jeszcze trzy inności w czeskich zwyczajach. Po pierwsze, czeskie piwo lubi matematykę, 10°,11°,12°,13° czy nawet 14° to ekstrakt w skali Plato. Desítka to coś jak piwko ”stołowe”, a idąc w górę podąża za nami też większa zawartość alkoholu. Rozpoznacie najczęściej je po rodzaju szkła, w którym piwo będzie pływać. Zwróćcie uwagę, też czy logo szkła i podkładka reprezentują logo piwa, które spożywacie, szczegół a dużo mówi o miejscu degustacji. Po drugie, czeski kelner może nie czekać i widząc z oddali pusty kufel, kolejny przyniesie bez napominania. A jakie piwa czepują? Czeskie piwo stoi dolną fermentacją i duże koncernowe produkcyjniaki, choć i małe browary, warzą głównie pilsy o wspomnianym wyżej ekstrakcie, acz de facto poziom goryczki tych piw IBU najczęściej daleko się ma do wzorcowego pilsnera i jest to po prostu lager. Do tego dorzucają czasem ciemne (tmavé) z nutami kawy i czekolady i z wyczuwanym diacetylem, ten jednak zbilansowany przez dwa poprzednie nieźle się komponuje. No i może na koniec jeszcze tzw. řezané pivo czyli rżnięte na pół, z dwóch, jasnego i ciemnego, które są aktualnie w gospodzie na pipie. Fajne, proste i nie pozbawione uroku, jak z čepovanou kofolą A dalej z piw, bo minipivovary i bardziej wyrafinowane piwa przerobimy kiedy indziej, to może jeszcze fernet, absynt, czy śliwowica. S Bohem.

Dla zainteresowanych jeszcze mity czeskiego piwa, historia największej tragedii górniczej w powojennej Czechosłowacji czyli Dukla 61, Jarosław Kaczyński z czeską diakrytyką, czy choćby dzieje Karla Gotta, największego oportunisty na świecie. Dla smaku może jeszcze przepis na czeskie pączki czyli koblihy.

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *