Jarosław Kaczyński z czeską diakrytyką

Jarosław Kaczyński
1

Czesi, bywa tak, o nas piszą, czasem coś usłyszę w Radiožurnalu. Nie jest to szczególnie mocne zainteresowanie, ot parę informacji, spór wokół Sądu Najwyższego, Zeman w Polsce, wszystko na miarę czeskiego egocentryzmu, gdzie najważniejszy jest Czech. Bardzo słusznie skądinąd. Jednak i ten egocentryzm nie przekreśla, że są w sprawach Polski zorientowani dużo lepiej niż zachodnia Europa. Przeplatająca się historia, interesy, dosyć wybiórczo traktowana Grupa Wyszehradzka w której można kroczyć w awangardzie, tudzież posłać przedstawiciela w randze sekretarza stanu na spotkanie z prezydentem Trumpem przy okazji koncepcji Trójmorza. Ja bardzo cenię realizm polityczny, jego uniwersyteckie rozumienie, bo ci którzy go stosują najczęściej lepiej i dłużej utrzymują się na powierzchni.

Tym razem Polską, a konkretnie Jarosławem Kaczyńskim zajął się Magazin Reportér. Nie pierwszy to raz, tu konkretnie piórem Sławomira Budziaka, na co dzień żyjącego w Czechach. Tekst jest wartościowy, nie popiera,nie krytykuje, nie jest także specjalnie nachalny jak to ma w naturze współczesna prasa. Za cel stawia sobie bowiem skonceptualizowanie na nowo metapojęć i mitów wokół prezesa PIS-u funkcjonujących.

Odrzuca więc retoryczną apokalipsę za którą jedynie ściana, vide: ksenofobia, autorytaryzm, prawicowy populizm i cały ten współczesny ultima ratio regum, gdzie nie warto uczciwie polemizować, jeśli na podorędziu zbywa zawsze parę wolnych terminów.

Sławomir Budziak przywołuje studencką fascynację Kaczyńskiego, Stanisława Ehlricha z całym jego rozumieniem pluralizmu jako równowagi sił, gdy żaden z graczy nie dominuje. Prowadzi to w sposób sterowny do rozwiązań przy zachowaniu informacji zwrotnej i kontaktu ze społeczeństwem. Przytacza też diagnozę prezesa PIS dotyczącą jesieni narodów i reglamentowanej rewolucji z zachowaniem starej nomenklatury i wobec pozorów zaprowadzonych przez wolny rynek. Dalej diagnoza idzie w stronę sporu o Trybunał Konstytucyjny i dzisiejszego oblicza Kaczyńskiego, który w swoim brutalnym pragmatyźmie permanentnego konfliktu i instrumentalnym traktowaniu aparatu władzy depcze indywidualizm, by na koniec nie dokonywać paradoksalnie głębokich zmian, a zadowalić się socjalną atrapą.

Gorąco polecam tekst w oryginale, by dostrzec  rzeczywistość polityczną radykalnie inaczej, nie grać w polityczne gry razem z politykami i nabrać odpowiedniego dystansu, jedynej szansy na niezależność intelektualną. Na wypadek zaś podejrzeń o sympatie polityczne, autor zastrzega, że jest zdeklarowanym libertarianinem, a z polską polityką i politykami ma tyle wspólnego co z kangurzycą w Kubusiu Puchatku.

Zainteresowanych zapraszam do tekstów o trudnej Czechosłowackiej przeszłości okiem Czecha i Słowaka, czy historii prawdziwego Monstrum, czyli największego pomnika Stalina lat pięćdziesiątych. Może zainteresuje Was też czeski dizajn, czy czeski fenomen reporterski, Ota Pavel i jego, Jak Tata przemierzał Afrykę i Puchar od Pana Boga

Photo © czechypopolsku.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.