Browar Radegast czyli blisko, z degustacją i w jeden dzień

Ostrava-střed
1

Stronę slezskyzeleznicnispolek.cz/ odwiedziliśmy przy okazji poszukiwań różnych ciekawych inicjatyw i miejsc w Kraju morawsko-śląskim. Znaczenie tu mają przede wszystkim bliskość i możliwość fajnego wypadu tak, by wszystko spinało się w jeden dzień. Stąd Karviná, Hradec na Moravicí, Český Těšín, Ostrava, tudzież różne małe piwowary, które będziemy systematycznie odwiedzać.

Wyjazd finansowo kształtował się rozsądnie, po 250 Kč od osoby dorosłej i 170 Kč za dziecko powyżej lat trzech. W tym mieści się przejazd w dwie strony ze stacji Ostrava-Střed do Browaru Radegast w Nošovicach z dłuższym przystankiem w Českým Těšínie, oraz zwiedzanie samego browaru z degustacją. Wszystko zamykało się między dziewiątą rano a trzecią popołudniu.

Dla spragnionych dojazdu bez nawigacji nadmienię, że dojazd jest banalnie prosty. Autostrada D1, parę wygibasów autem po pogórniczym jej fragmencie, zjazd 369 na Frydek-Mistek, a potem kierujemy się jak w stronę Vítkovic i Forum Nová Karolina. Mimo, że sami byliśmy odrobinę przed czasem, stacja Ostrava-Střed oferuje sporo miejsc parkingowych, więc z tym problemu nie ma.

Sama stacja nastraja nostalgią, bo powstała w 1871 roku, a remont z lat 2005-2007 nie naruszył pierwotnego jej wyglądu. Dość powiedzieć, że stacja wpisana jest do rejestru zabytków Republiki Czeskiej. Po prostu…czas się tam zatrzymał…W środku o czym następnym razem Morawskośląskie muzeum kolejnictwa.

Przekrój społeczny wsiadających dość szeroki, choć przeważają dwie grupy, rodzinki, i ludzie spod znaku manierki na alkohol której nie straszny ni skwar za oknem, ni wczesna pora. Stara Myslivecká z oferty dzięki temu też na brak zainteresowania narzekać nie mogła. Jest klimat i to trzeba powiedzieć. Tego dnia (21-04) niestety Czechy zanotowały najwyższą temperaturę więc tym z dziećmi droga się trochę dłużyła i tu zasugeruję, że tę samą wycieczkę można skrócić  wyjeżdżając dopiero z Českého Těšína, chyba że słońce oszczędza, bądź korzystający to wielcy entuzjaści takich starych mobilnych przybytków.

Nam droga upływała przemiło w czym zasługa starszej Czeszki z przewieszoną na piersi harmonią i śpiewnikiem, której nie przeszkodził nawet pieroński gorąc. Starsi śpiewali, młodzi udawali niewzruszonych, choć kostki rytmicznie podskakiwały same, a dzieciaki dzielnie maszerowały po przedziale, oddając się sobie tylko zrozumiałej musztrze. Pani dwa razy zaśpiewała Nohavicę  V jednym dumku na zarubku i Dokud se zpiva. Dalej były piękne morawskośląskie przyśpiewki, Zasnubu su plan na středu, Měl jsem frajárečku, Dolina dolina i sporo innych. Piękne to wszystko i bliżej nam nieznane, co będzie trzeba kiedyś, jak Bóg da, nadrobić. Udzieliło się to wszystko nawet nieco spiętemu starszemu panu,bo ów przypomniał sobie, że niegdyś też grywał na harmonii i pewnie pierwszy raz od lat ten wspaniały instrument miał w rękach. Wyszło wcale do rzeczy. Pociąg jeszcze zdążył stanąć, zawrócić w bok i po chwili byliśmy na terenie Browaru.

na pipie

 

Teraz jeszcze trochę o samym browarze. To zawsze przygoda móc na to wszystko spojrzeć, móc się przejść, podglądnąć, degustować, aczkolwiek piwnym ortodoksom bym nie polecał. Sam browar jest klasycznym wielkoprodukcyjniakiem kompanijnym, dość młodym bo powstałym około roku 70 (data uwarzenia pierwszej warki), choć to wszystko nie zmienia tego, że wchodzi do grupy z Plzeňskím Prazdrojem a.s., czy słowackim browarem Šariš. Nazwę czerpię od pogańskiego boga wojny, zwycięstwa, słońca i obfitości. Zresztą wybrali ją miejscowi w rozpisanym w lokalnej gazecie konkursie. Sama lokalizacja zaś za główną podstawę sobie wzięła pobliski zbiornik Morávka z dobrej jakości wodą. Do dziś Radegast jest najnowocześniejszym czeskim browarem, a od roku  2005 roku, gdy produkcja przekroczyła dwa miliony trzysta tysięcy hektolitrów piwa rocznie, liczba ta stale rośnie.

Wycieczka rozpoczęła się wjazdem na wieżę widokową i degustacją piwa. Tu przyszło pierwsze drobne rozczarowanie, bo konsumując miałem wrażenie, że daje się zwiedzającym zwyczajnego beczkowego Radegasta, co oznacza że możnaby równie dobrze skoczyć do najbliższej czeskiej gospody. Sama wieża, estetyka tego miejsca, mimo pięknego widoku też nie powala.  Piwo miało ładną pianę za którą odpowiada pipa, natomiast żadnych walorów ponad wielkoprodukcyjniaka nie ma. Oprowadzający dosyć powierzchownie opowiadali o jakości, pierwszym piwowarze Jaromírze Franzlu i jego gorzkim Radegaście, którego ponoć w gospodach nie chcieli. Czas miał jednak pokazać, że obrał dobry kierunek, bo z czasem ludzie tę goryczkę polubili. Dla mnie IBU było dalekie od doskonałości i myślę poniżej 25 (wszystko subiektywnie). Dalej prawiono o symbolu České pívo, który otrzymujemy po spełnieniu warunku 90% czeskich surowców, o tym ile beczkuje desítka, dvánactka i premium. Jak usłyszałem, miesiąc, dwa i więcej, to się w duchu uśmiałem. Gdyby w jakiś niejasny sposób w pełni sezonu zabrakło na rynku miliona hektolitrów Radegasta, piwo w beczce zagościłoby na co najwyżej dziesięć dni, nie miejmy złudzeń. Potem sobie wędrowaliśmy, oglądaliśmy silosy, słuchaliśmy o względach BHP, własnej słodowni, jak segreguje się butelki, czyści etc. Sporo w tym wszystkim starych zdjęć, rekwizytów, ale miałem poczucie, że Czesi się do tego nie przyłożyli, a może po prostu my Polacy lubimy, gdy jest na pokaz, podczas gdy ma być tak jak jest. Być może ich postawa jest zdrowsza. Od spraw BHP specjalistą też nie jestem, acz miałem poczucie, że mimo tablicy z liczbą tegorocznych wypadków na poziomie zero, jakoś to BHP średnie. Takie tam panowało czeskie pohodičko. I to też może dobrze ?

W drodze powrotnej niezastąpiona pani z harmonią nadal przygrywała, dzieci trochę wariowały, a panowie od manierki z godziny 9 rano odrobinę przycichli, co przypisuje egzotycznemu spektrum alkoholowemu, bo samo piwo było prawdopodobnie nic nie znaczącą zapitką. Jeszcze zagadnięta ”pani Harmonia” wspomniała, że uczyła się Sokołów, ledwom zdążył wysiąść i było po wycieczce.

Z całości jesteśmy zadowoleni, a te drobne niedogodności, czy mity, które każda kompania sprzedaje na lewo i prawo, gdy prawda dotycząca jakości jest daleko bardziej ponura, to tylko czepialstwo niżej podpisanego. Gorąco polecam  slezskyzeleznicnispolek.cz/, zawsze wato poszperać, sprawdzić co planują, a z najbliższych wydarzeń kolejne wyjazdy do browaru Radegast, ale też Festyn borówkowy w Malé Morávce, czy Burčakový marsz.

Dla ciekawych innych jednodniowych wypadów jeszcze Karwiński Fryštát i Kravaře na Hlučinsku zimową porą, oraz Rozmarné slavnosti Ostravice 2018.

A dla spragnionych niezłego czeskiego żarcia restauracja Pod zeleným dubem i Hospoda w Katowicach.

Photo © czechypopolsku.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.