Apoloniusz Tajner czyli Jiří Raška i kto by pomyślał

Tajner Teatr Ludowy
4

Człowiek nie miałby poddawać się zasiedziałym w głowie schematom. Apoloniusz Tajner, Małysz, chorągiewka w dół, wiatr pod narty, parę słów przed kamerą, ”leć Adam”  Szaranowicza, Wisła, Zakopane. Tu wchodziliśmy jednak w świat innej bajki, Bajki o Rašce, Salta w tył według sportowo-reporterskich fantazji Oty Pavla, i informacja o spotkaniu po przedstawieniu z 12 października mi w głowie od razu nie zagrała. Tym większe było moje zdziwienie.

W spotkaniu poza prezesem PZN brał też udział Zbigniew Krzysztyniak, wieloletni korespondent PAP w Czechach. Symbioza wyszła z tego oczywista, jeden o sporcie, drugi o kulturze i Czechach, ciesząc tym samym publiczność.

I tak Jiří Raška, gdy był już bardziej działaczem niż czynnym sportowcem, miał zwyczaj czasem zaglądnąć głębiej do kieliszka, a że bywali we Frenštácie wobec braku równorzędnych obiektów sportowych w Polsce i polscy działacze i skoczkowie, a czasy były często barwne, zapamiętana była pewna zależność. Gdy Raška idol i lokalny bohater był się solidniej nagrzmocił i pakował się do samochodu, często lądował gdzieś przy przejeździe kolejowym. Zdarzenie jak wiele w alkoholowo-sportowym socrealizmie. Tyle że czujni policjanci zwyczaje złotego i srebrnego medalisty z Grenoble znali, więc gdy rzeczony pochrapywał zbyt blisko torów samochód mu przeparkowywali, a sam Raška już mógł bez przeszkód pokimać do rana. W temacie chyba wiele czasy dzisiejsze nie zmieniły, bo kilku kopaczy z brązowym medalem z mistrzostw świata z 74 roku w tej roli wyobrażam sobie bez trudu. Co bohater to bohater, niech nie będzie czasem równości na świecie.

Frenštát zresztą Rašce skocznie zawdzięcza, była ona bowiem kartą przetargową przy negocjacjach o wycofanie podpisu spod protestu wobec Interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Skoczek podpis wycofał, wybudowano mu skocznię. Inaczej Eva Bosáková, znana czechosłowacka gimnastyczka. Nosi ta historia podobieństwo do muzycznego odpowiednika, Heleny Vondráčkovej i Marty Kubišovej. Mimo historycznych pląsów, panie nie miały większych pretensji do siebie, podobnie jak Bosákova i Raška. Sprawę Golden Kids może przerwała jedynie przegrana przez Vondráčkovą sprawa z tytułu odszkodowania wobec zerwanej przez Marte Kubišovą trasy koncertowej.

Bardzo rzetelnie w rozmowie uczestniczył Pan Zbigniew Krzysztyniak, czuć było klasę człowieka ze stażem przy mikrofonie, gdy nie podziela się tvnowskiej manii akcentu na pierwszą sylabę, a dziennikarz włada słowem w sposób nienadwątlający zdrowia psychicznego polonistów. Przytoczył Nagano, hokej – narodowy czeski sport – którego mu w przedstawieniu zabrakło, wspomniał sportową aktywność Czechów, amatorskie ligi piłkarskie i ich wymiar przyćmiewający polską rzeczywistość. Było o burdach kibiców Sparty i Baníka, najgorszych składach szykowanych na okoliczność meczów przez České dráhy. Było i o wojnie legislacyjnej z czeskim pseudokibicem szybko przez tego ostatniego wygranej, gdy okazało się że tryb szybkiego orzekania nie działa wobec osoby pod wpływem alkoholu i narkotyków. Kibic z tym kiksem legislacyjnym uporał się raz dwa.

Apoloniusz Tajner w rękawie anegdot miał tuziny, był Piotr Żyła ze swoimi problemami osobistymi, które głowę wyłączyły mu w stopniu pozwalającym w pewnym konkursie zmieść reprezentacyjnych kolegów, skłócony duet zawodniczo-trenerski, trener zwiał, a zawodnik przeskoczył wszystkich, mimo że chorągiewką machał mu trener innej reprezentacji. Przebojem były w tym gronie jednak anegdoty dwie.

Zawodnik na rauszu, mocno poobijany przez alkohol, wygrana w zawodach, głowa nie pracowała, bo niby jak. Potem szybka poalkoholowa kima w hotelu, skoczek się budzi, na zewnątrz ciemno, przychodzi myśl…..a jeszcze ciemno, a śniło mi się, że wygrałem zawody Pucharu Świata.

Druga dotyczy Romana Polańskiego, ten we Francji chciał poznać Małysza, a do tego dostępu brak, dotarli ostatecznie telefonicznie do ojca Małysza w Wiśle. Ten przysłuchuje się, że jego syn, że potrzebują numeru, że sławny reżyser, Polański, znowu że to przecież Roman Polański. Tata Małysza słucha, koszt roamingu powoli rozrywa mu czaszkę, rzuca słuchawką i mówi pod nosem…….kur….kolejny reżyser próbuje zrobić karierę na plecach Adama…………

Z innych popełnionych tekstów zapraszamy do przeczytania Czyli o tym, że w Polsce nie ma lesbijek, Karel Gott czyli jak być modelowym oportunistąCzyli takie rzeczy to tylko w Czechach i Czyli takie rzeczy to tylko w Czechach vol 2.

Photo ©Teatr Ludowy

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *